Zombies. – recenzja

 

 
W skrócie
 

Podsumowanie: Polecam Zombies. każdemu fanowi dynamicznej rozgrywki, strzelania do Żywych Trupów, a przede wszystkim pracownikom korporacji. Nic tak nie odstresowuje jak szybka partyjka, gdzie niszczymy wszystkich i wszystko dookoła. Pikselowy armageddon i świetny soundtrack dodatkowo podkręcają dobrą zabawę. Gra mimochodem zmusza również do przemyśleń. Czasem warto przyjrzeć się, w krzywym zwierciadle ironii, temu co się na co dzień robi. I zastanowić się, czy różnimy się czymś od tytułowych Zombie?
 
Ocena
 
 
 
 
 
5/5


User Rating
13 total ratings

 

Plusy


Pixel-artowy armageddon; Świetna oprawa audio-wideo; Dynamiczny, pełny akcji gameplay; Duża dawka humoru;

Minusy


Za krótka; Sterowanie mogło by być ciut bardziej precyzyjne; Zbyt ciche przerywniki fabularne


0
Posted 9 lutego 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Zombies. to dzieło jednego człowieka – programisty i kompozytora z Kanady o pseudonimie bignic. Mimo skromnego budżetu, powstała jedna z najmiodniejszych gier o strzelaniu do Zombie w AppStore. Dodatkowo ta produkcja jest pełna dobrego, czarnego humoru. Zapraszam do przeczytania recenzji, nie możecie tej produkcji przegapić.

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Pracujecie w wielkiej korporacji, siedzicie przy biurku w ciasnym boksie obok chrząkającego kolegi. Pracujecie nad kolejnym, nic nie znaczącym raportem, którego i tak nikt nie przeczyta.

Zombies.

A co gdyby w biurze wybuchła epidemia i nagle wszyscy twoi współpracownicy i przełożeni, aż do najwyższego szczebla, zamienili się w Żywe Trupy? Wiadomo, trzeba walczyć o życie, w obliczu zagłady. Trzeba wyeliminować wszystkich, w tym znienawidzoną panią z HRu, zarozumiałego project managera oraz będącego wiecznie na wakacjach CEO. O tym właśnie jest ta gra 🙂

Zaczynamy od zwykłej scenki biurowej, gdzie dwóch kolegów żartuje sobie z przełożonych. Niestety jeden managerów, cały pokryty krwią rzuca się na przyjaciela i zamienia go w Zombie. Nagle okazuje się, że wszyscy dookoła stali się nieumarli. Wcielamy się w postać bezimiennego pracownika – kolesia (ang. dude), a naszym celem będzie przedrzeć się na dach budynku i ujść z życiem.

Zombies.

Na 25 ekscytujących planszach będziemy biegać po biurach (i nie tylko) eliminując zastępy naszych byłych kolegów z pracy. Przy okazji będziemy mogli (lub nie) uratować ocalałych, a także co jakiś czas zmierzyć się z bossami – osobami na lepszych stanowiskach: accountami, dyrektorami marketingu, zarządzającymi flotą, itd. Bardzo, bardzo żałuję tylko jednego – że nie ma większej ilości plansz. Gra jest po prostu dość krótka, choć można chwilę przedłużyć zabawę przez tryb niekończącej się fali Zombie.

Do naszej dyspozycji jest arsenał przeróżnych broni. W ruch pójdzie kij baseballowy, piła łańcuchowa, shotgun, miotacz ognia, uzi i kilka innych śmiercionośnych zabawek,  znanych z filmów klasy D.

Zombies.

Na każdej planszy oprócz wybicia około 100-200 Zombie, możemy zniszczyć też niemal każdy przedmiot. Gra ocenia nas w trzech kategoriach: ilość zabitych, ilość zniszczonych elementów biura i uratowanych postaci. Niestety nie ma żadnego rankingu żeby się porównywać. Gra nie korzysta również z game center.

Po lewej stronie ekranu mamy wirtualny d-pad do sterowania kolesiem, natomiast po prawej drugi d-pad, którym poruszamy celownikiem, równocześnie automatycznie strzelając, gdy trzymamy palec na ekranie. Od czasu do czasu trzeba zmieniać broń, ponieważ amunicja potrafi się skończyć, ale szybko można ją uzupełnić, bo wypada z zabitych przeciwników. Nie można jednak nie zauważyć, że sterowanie nie należy do super precyzyjnych.

Zombies.

Zombies. stylem graficznym przypomina Superbrothers: Sword & Sworcery, co mi osobiście bardzo się podoba. Pixel-art jest tu na najwyższym poziomie. Strzelając z broni palnej widzimy zostające na ziemi łuski pocisków, krew hektolitrami tryska z zabitych, każdą ścianę, biurko czy komputer możemy zniszczyć. Gdy przechodzimy daną planszę widzimy obraz jak po przejściu huraganu. Biura stają w płomieniach, trup ściele się gęsto. Wszystko pływa w krwawym sosie. To prawdziwia pikselowa uczta.

Dźwięk to osobna, wyróżniająca się bajka. Elektroniczny soundtrack jest naprawdę świetny. Można go kupić osobno za 4$ na blogu twórcy, do czego gorąco namawiam. Muzyka jest dynamiczna, żywiołowa, ostra, wspaniale dodaje oliwy do ognia. Odgłosy Zombie. są wybitnie śmieszne. Zamiast zwyczajowego „Daj mi swój mózg”, mówią „Daj mi twój raport”, „Synergia!”, itp. Można usłyszeć tu cały korporacyjny bełkot. Niestety przerywniki fabularne są zrealizowane zbyt cicho i trzeba podkręcić w tym momencie głośność. Nie można też włączyć napisów, więc czasem coś z angielskiego humoru może umknąć.

Zombies.

A humoru w Zombies. nie brakuje. Bohater w pewnym momencie nie może rozróżnić czy zbiorowisko Zombie to kolejna burza mózgów, czy Żywe Trupy wyrywające mięso z jakiegoś biedaka. Bossowie potrafią atakować nas sarkazmem lub awansami (pamiętajcie unikajcie awansu za wszelką cenę). Korporacyjne realia są wyśmiane w sposób naprawdę pomysłowy i niegłupi.

Polecam Zombies. każdemu fanowi dynamicznej rozgrywki, strzelania do Żywych Trupów, a przede wszystkim pracownikom korporacji. Nic tak  nie odstresowuje jak szybka partyjka, gdzie niszczymy wszystkich i wszystko dookoła. Pikselowy armageddon i świetny soundtrack dodatkowo podkręcają dobrą zabawę. Gra mimochodem zmusza również do przemyśleń.  Czasem warto przyjrzeć się, w krzywym zwierciadle ironii, temu co się na co dzień robi. I zastanowić się, czy różnimy się czymś od tytułowych Zombie?

Gra jest również dostępna na PC. Można ją kupić tutaj.

 

by


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)