Wielcy wydawcy gier, a ekrany dotykowe – co z tego wyniknie?

 

0
Posted 25 lipca 2013 by

Ostatnio EA pochwaliła się, że na sprzedaży swoich gier w AppStore zarobiła więcej niż na innych platformach cyfrowych, włączając w to swojego Origina. Szczególnie dobrze radziły sobie trzy produkcje: The Simpsons: Tapped Out (recenzja), Real Racing 3 (recenzja) The Sims Freeplay.

Co ciekawe najwięcej w ostatnim kwartale zarobiła dla nich gra o Simpsonach, mimo że jest już w AppStore od prawie roku. Z kolei Real Racing 3 ma na koncie 45 milionów ściągnięć i 2 miliony aktywnych użytkowników dziennie. Razem EA zarobiła 90 milionów dolarów na rynku mobilnym.

Jak widzicie najlepiej zarabiająca trójka to teoretycznie gry darmowe. Co to oznacza?

Chciałbym podzielić się z wami moim luźnymi chaotycznymi przemyśleniami, bez składu ani ładu:

Real Racing 3

Na minus: Skoro najlepiej zarabiają gry darmowe, z opcjonalnymi mikropłatnościami, oznacza to, że takich produkcji jak niesławny Real Racing 3 czy Dungeon Hunter 4 będzie więcej. W recenzji tej pierwszej gry wyszło, że nie jest taka zła, ale te wszystkie czasy oczekiwania na każdą czynność czy opcjonalne najfajniejsze samochody do kupienia tylko za gotówkę, znacznie obniżają dobrą zabawę bez wydawania prawdziwych pieniędzy. A gdy już chce się zainwestować w grę, trzeba wydać znacznie więcej, niż za jej odpowiednik bez mikropłatności (patrz Real Racing 2). Wydawcy tacy jak EA, Glu Mobile czy Gameloft staną się jeszcze bardziej pazerni i będą wymyślać kolejne ograniczenia dla tych, którzy nie chcą płacić. Dostaniemy więc gry dziurawe, które można załatać jedynie własnym portfelem. Co ciekawe mikropłatności wdzierają się w sferę konsol stacjonarnych, co jest szczególnie niepokojące.

deus ex the fall

Na plus: Z drugiej strony takie wieści można przyjąć za dobrą nowinę. Skoro rynek AppStore jest tak opłacalny można spodziewać się coraz lepszych produkcji na ekrany dotykowe, w tym exclusive’y. Popatrzmy na Square Enix, który próbuje dostarczać nam tytuły wysokiej klasy, przeznaczone na urządzenia mobilne, jak choćby Deus Ex: The Fall, Chaos Rings czy premierowy Bloodmasque. Popatrzmy na Team 17 i zapowiedź Wormsów 3. Nie można też zapominać o zwykle dobrych jakościowo konwersjach z DS (Ace Attorney, Ghost Trick, GTA: Chinatown Wars) czy PC (Frozen SynapseXCOM: Enemy Unknown, KOTOR oraz masa klasycznych przygodówek). Stara się też Capcom przenosząc z różnym skutkiem swoje najlepsze bijatyki (i nie tylko) na ekrany dotykowe.

 

Na minus: Patrząc jeszcze z innej perspektywy część takich konwersji to po prostu żerowanie na nostalgii starszych graczy, którzy mogą sobie pozwolić na odpalenie paru euro, żeby ożywić wspomnienia. Tylko, że często te konwersje czy remake’i nie wnoszą nic nowego, a nawet wręcz przeciwnie – są okrojone w stosunku do oryginałów. Weźmy choćby ostatnio recenzowanego Colin McRae Rally, gdzie wycięte zostało ponad 50% zawartości w stosunku do oryginału. Doczekaliśmy się remaków Prince of Persia, Leisure Suit Larry, Usagi Yojimbo i wielu innych tytułów, które tylko odświeżają nam pamięć, będąc jednocześnie gorszymi od oryginałów, ale ubranymi w ładniejsze szaty. Czy platformy mobilne staną się tylko restauracją z odgrzewanymi kotletami? Niestety wiele na to wskazuje.

 

Oculus Rift

Na plus: Ale ostatecznie trzeba przyznać, że wiele nowinek technicznych przeznaczonych jest z myślą o dotykowcach tak, aby zwiększyć ich potencjał growy. Sam Apple wypuści niedługo oficjalny kontroler. Do części urządzeń z Androidem bez większych problemów można podłączyć pady z PS3 i Xboxa. Jest też wiele rozwiązań pośrednich i gadżetów jak np. iCade. Jednak największym zaskoczeniem ostatnich dni jest deklaracja twórców Oculus Rift, którzy tworzą hełm VR z myślą o PC i urządzeniach mobilnych. Lekki szok. Ale można snuć wizję przyszłości, w której do kieszeni pakujemy smartfona, a do plecaka hełm VR i bezprzewodowy kontroler, a wtedy praktycznie gdziekolwiek, będziemy mogli zażyć wirtualnej rozrywki. Możemy nawet, niczym członkowie Daft Punk paradować w Oculus Rifcie publicznie na plaży, w parku, czy w poczekalni 🙂

 

Jak więc potoczą się losy wirtualnego grania? Jak sądzicie? Czy kolejna po PS4 o Xbox One generacja konsol będzie miała sens czy ich rolę przejmą osobiste przenośne konsole podłączane do wirtualnych hełmów lub Google Glass? Jedno jest pewne: future is now.


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)