Wayward Souls – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Kocham i nienawidzę Wayward Souls. Kocham za losowość, masę zawartości, świetną dynamiczną walkę, różnorodność przeciwników i oczywiście czapki. Nienawidzę, bo gra nie wybacza błędów, musisz polegać na sobie i swoich umiejętnościach, a gdy te są zbyt małe, musisz się bardziej starać. Staram się, ale wciąż nie wychodzi...
 
Ocena
 
 
 
 
 
5/5


User Rating
18 total ratings

 

Plusy


Gra na wiele, wiele godzin; Dużo zawartości; Dynamiczne walki; Różnorodność bohaterów, przeciwników i lokacji

Minusy


Nie zauważyłem


0
Posted 6 stycznia 2015 by

 
Pełny artykuł
 
 


Wayward Souls to niesamowita gra. Ma w sobie coś z klasycznego RPG ze SNESa, można ją nazwać roguelikiem, a jednocześnie poziom trudności i sposób grania przypomina trochę Dark Souls. To właśnie wyśrubowany poziom trudności sprawił, że po dziś dzień nie mogę tej gry pokonać. Mimo tego, z przyjemnością wracam do stworzonego tu świata, z nadzieją, że może teraz mi się uda.

W grze do wyboru mamy sześć diametralnie różniących się od siebie postaci. W zależności od wybranego bohatera nasza gra będzie w istotny sposób inna. Jest tak dlatego, ponieważ każda z nich różni się sposobem walki oraz umiejętnościami specjalnymi. Rycerz świetnie posługuje się tarczą do obrony przed atakami, a jednocześnie potrafi rzucić toporem na odległość. Czarodziejka umie rzucać potężne zaklęcia, ale walka w zwarciu nie jest jej domeną. Łotrzyk jest zwinny, ale jego ataki mają dość słaby zasięg, itp., itd. Każda z postaci wymaga wyuczenia się odpowiednich technik i umiejętnego zastosowania ich w praktyce. Co nie jest takie proste do opanowania.

To nie wróży nic dobrego...

To nie wróży nic dobrego…

Każdy z wybranych bohaterów ma inną historię do opowiedzenia. Jeden poszukuje zaginionego brata, inny znalazł się w tym świecie, aby poznać sekrety ukrytych tu zwojów z zaklęciami, jeszcze inny szuka po prostu okazji do wzbogacenia się. Wszystkie postaci zaczynają w podziemiach, będących jednocześnie najłatwiejszą lokacją w grze. Twórcy przygotowali dla nas trzy podstawowe i na tą chwilę jeden dodatkowy poziom trudności, który jest zarazem rozbudowaną lokacją, składającą się z kilku poziomów. Będziemy więc przechodzić z piętra na piętro, aby na końcu przeprowadzić walkę z bossem.

Pierwszy boss jest lokajem (?)

Pierwszy boss jest lokajem (?)

Gra tworzy podziemia w sposób losowy, co w znaczący sposób urozmaica rozgrywkę. Żadne podejście do gry nie jest takie samo. Jedynie kluczowe lokacje, takie jak sale, gdzie walczymy z szefem się powtarzają. Poza tym, za każdym razem nasza gra wygląda inaczej. Twórcy przygotowali tyle różnorodnych kawałków tej układanki, że czasami odkrywamy miejsca o stylistyce, której wcześniej nigdy nie widzieliśmy. Gra nie prowadzi nas za rączkę, dlatego czasami zdarzają się sytuacje, w której obieramy dany kierunek w zwiedzaniu labiryntu, tylko po to, aby na końcu znaleźć ślepą uliczkę. Dlatego zawsze warto korzystać z mapy.

Na swojej drodze spotkamy masę różnorodnych przeciwników. Jest tu wszystko co można sobie wyobrazić: nietoperze, psy, świnie, rycerze wszelkiej maści, górnicy, roboty, skrytobójcy, gnomy, zombie, magowie, ale również straszniejsze maszkary, jak np.: diabły, wielogłowe gluty, ziejące ogniem głowy, nekromanci i inne potwory z piekła rodem. Paleta wrogów jest bardzo bogata. Najgorsze i najlepsze jest to, że każdy z tych tworów ma swój wachlarz ruchów. I jeżeli chcemy przeżyć dłużej niż kilka sekund w tym nieprzyjaznym świecie, musimy się ich nauczyć, a następnie znaleźć sposób – taktykę, żeby móc ich pokonać. Przykładowo – rycerz nie dostanie żadnych obrażeń, póki nie zniszczymy jego tarczy, w walce z nekromantą musimy ustawić się odpowiednio, aby jego ataki nas omijały, spotykając diabły musimy być w ciągłym ruchu, aby ich magiczne pułapki nas nie trafiły. Musimy też pamiętać, że grubi zombie po śmierci uwalniają pociski, które lecą w każdym kierunku. To tylko wierzchołek góry lodowej. Opanowanie i wyczucie ruchów przeciwnika jest kluczowe, aby przechodzić kolejne etapy.

Bliskie spotkanie z hordą zombie

Bliskie spotkanie z hordą zombie

Mimo, że posługujemy się bardzo ograniczonym wachlarzem ruchów, to walka jest tu niezwykle wciągająca. Wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym i mamy ułamki sekund na podjęcie właściwej decyzji. Każda z postaci po tapnięciu palcem w ekran wykonuje swój podstawowy ruch, a więc machnięcie mieczem czy wyrzucenie magicznego pocisku. Gdy przytrzymamy palec ładujemy atak specjalny, który jest inny dla każdego z bohaterów. Gdy przeciągamy kciuk w górę lub w dół wykonujemy jeden z dwóch unikalnych ataków dla wybranej postaci. I tak dla rycerza będzie to osłona tarczą lub rzut toporem, a dla czarodziejki atak podpalający przeciwników lub odrzucający ich na odległość.

Przemierzając lochy każda z tych umiejętności może zostać poddana modyfikacji w specjalnych punktach – kuźniach. Zmiany nie są tylko kosmetyczne, potrafią diametralnie zmienić styl posługiwania się postacią, dlatego dokonanie wyboru jest często trudne. Lepiej zyskać tarczę, która odbija magiczne pociski czy taką, która na chwilę ogłusza przeciwnika? Poznanie tych modyfikacji dodatkowo pogłębia strategiczne podejście do walki.

wayward-souls-4

Magiczna lampa w użyciu

Chodząc po labiryncie wąskich korytarzy na pewno będziemy chcieli znaleźć jak najwięcej złota. To właśnie za pieniądze możemy kupić ulepszenia statystyk dla naszych postaci. Więcej zdrowia, więcej odzyskiwanej energii przy przechodzeniu z poziomu na poziom, większe zadawane obrażenia – każdy bohater ma nieco inny wachlarz statystyk i zanim rozwiniemy je maksymalnie, minie bardzo, bardzo wiele czasu. Złota otrzymujemy bowiem niewiele, a koszt usprawnień na wyższych poziomach jest bardzo wysoki. Ale tak właśnie ma być. Tak wymyślili to twórcy, ponieważ gra nie posiada mikropłatności. Nie jest też tania, a będzie jeszcze droższa, bo przy każdej aktualizacji cena podnoszona jest o 1 euro. Dostajemy jednak w zamian wiele, wiele godzin zabawy, która nie ma prawa nam się znudzić. Dlaczego? Bo za każdym razem możemy odkryć nową… czapkę.

Czapki nic nie wnoszą do statystyk naszych bohaterów, nie mają wpływu na używanie broni. Są po prostu cool. Czapek jest kilkadziesiąt, jeśli nie setki. Możemy trafić na fajny hełm, bandanę, albo np. dziwaczną fryzurę, głupi kapelusik, albo dziewczęcą chustę. Powtarzam to jak mantrę, ale ta gra ma wszystko – zwłaszcza ogrom możliwości nakrycia głowy.

Piekielne klimaty

Piekielne klimaty

W tym roku Wayward Souls to aplikacja, która najdłużej gościła i wciąż gości na moim iPadzie. Dlaczego tak jest? Dlatego, bo wciąż jej nie przeszedłem. Nawet jednym bohaterem nie umiałem przejść „złotego” poziomu, mimo że wymaksowałem jego statystyki. Wciąż jednak gram, aby być jeszcze lepszym, aby wypracować odpowiednie nawyki w walce z przeciwnikami. Kilku z nich szczególnie nienawidzę i gdy widzę ich na ekranie, wiem że moje zdrowie spadnie drastycznie. Jednocześnie śmieje się, jak wcześniejsze levele, które wydawały mi się nie do przejścia, są teraz śmiesznie łatwe. Po prostu jestem lepszy, ale wciąż nie na tyle dobry, aby pokonać grę. I to przyciąga, jak do Dark Souls – każda kolejna śmierć sprawia, że jesteś lepszy. Nie ma tu jednak przebacz – jeśli zginiesz, zaczynasz grę od nowa. Koniec, kropka. Nie ma tu żyć, kontynuacji, itp. Masz jeden mizerny pasek zdrowia i lepiej żeby ci starczył, bo potrafi maleć niezwykle szybko.

Nienawidzę tych różowych, bo pojawiają się znikąd

Nienawidzę tych różowych, bo pojawiają się znikąd

Gra wygląda jakby została żywcem wyjęta z czasów Super Nintendo – tak przynajmniej jest na pierwszy rzut oka. Jednak po dokładniejszej analizie widać, jak świetna jest tu gra świateł, jaka dbałość o szczegóły. Praktycznie każdy przedmiot można rozbić na kawałki, popchnąć, przesunąć. Widać zdumiewający poziom detali zarówno w projektach postaci, którymi kierujemy, jak i przeciwników. Sporo uwagi zostało poświęcone systemowi cząsteczek, które również mają swoją fizykę. Podobnie motywy muzyczne są odpowiednio nastrojowe i mimo ogromu godzin, które spędziłem w tym świecie, jeszcze mi się nie przejadły. Słowem – produkcja na wysokim poziomie.

Przyzywam kolegę ducha.

Przyzywam kolegę ducha.

Kocham i nienawidzę Wayward Souls. Kocham za losowość, masę zawartości, świetną dynamiczną walkę, różnorodność przeciwników i oczywiście czapki. Nienawidzę, bo gra nie wybacza błędów, musisz polegać na sobie i swoich umiejętnościach, a gdy te są zbyt małe, musisz się bardziej starać. Staram się, ale wciąż nie wychodzi, choć widzę że jestem lepszy. Każdy poziom bez utraty części paska zdrowia jest niezwykle satysfakcjonujący. Jeśli lubisz Dark Souls, polubisz Wayward Souls.

Wayward Souls

Wayward Souls

by Rocketcat LLC


Aplikacja uniwersalna
6.99 EUR

Wayward Souls
Price: 32,19 PLN


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)