The Woods – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Z grą The Woods jest trochę jak z dziewicą. Za pierwszym razem strasznie się boimy, serce łomocze, ale dostajemy coś naprawdę niezwykłego. Kolejne podejścia nie są już takie ekscytujące, a co więcej ujawniają coraz więcej mankamentów dwojga kochanków, w tym przypadku gracza i gry. Niemniej jednak warto swój pierwszy raz z tą produkcją przeżyć, nawet kosztem 0,89 eurocentów.
 
Ocena
 
 
 
 
 
3.5/5


User Rating
8 total ratings

 

Plusy


Atmosfera strachu, ciemny las, oprawa dźwiękowa

Minusy


Brak zapisu gry lub checkpointów, frustrująca zabawa ze zjawami


0
Posted 8 marca 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Z grą The Woods jest trochę jak z dziewicą. Za pierwszym razem strasznie się boimy, serce łomocze, ale dostajemy coś naprawdę niezwykłego. Kolejne podejścia nie są już takie ekscytujące, a co więcej ujawniają coraz więcej mankamentów dwojga kochanków, w tym przypadku gracza i gry. Niemniej jednak warto swój pierwszy raz z tą produkcją przeżyć, nawet kosztem 0,89 eurocentów.

The Woods opowiada historię detektywa, który bada zjawiska paranormalne. W dzieciństwie słyszał historię o nawiedzonym lesie, dlatego gdy stał się dorosły, chciał zawodowo sprawdzić, dlaczego ludzie omijają drzewa z daleka. Grę zaczynamy budząc się w namiocie przy ognisku pośrodku lasu. Jedyne co możemy w tym momencie zrobić to dotrzeć do domu, w którym oprócz lewitującego krzesła znajdziemy książkę. Dowiemy się z niej, że zjawy pojawiające się w lesie mogą być związane z czterema siostrami oskarżonymi o bycie czarownicami i skazanymi na śmierć w męczarniach. Podobno jednak duchy można przegnać odprawiając pewien rytuał. W tym celu będziemy musieli znaleźć 20 brakujących stron księgi, porozrzucanych po całym lesie.

the woods

Pozbawieni mapy i kompasu, mając w ręku tylko latarkę musimy obejść cały las i odnaleźć wszystkie skrawki papieru. Grę obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby. Do nas należy wybór w jaki sposób będziemy się poruszać, czy wybierzemy ścieżki czy raczej będziemy chodzić między drzewami? Sterowanie po ostatniej aktualizacji jest całkiem intuicyjne. Smarując lewą stronę ekranu poruszamy bohaterem, a prawą obracamy kamerę wraz z latarką.

Przez pierwsze kilkadziesiąt sekund jest w miarę spokojnie. Obieramy kierunek i szukamy pierwszej kartki. Ale po chwili zaczyna robić się nerwowo. Podczas wędrówki zaczynają atakować nas zjawy. Podobnie jak w grze Alan Wake możemy je na chwilę odepchnąć, święcąc w ich kierunku latarką. Jeśli duch się do nas zbliży, jest po nas, a grę musimy zacząć od nowa. Nie ma tu żadnego systemu save’ów, checkpointów, nic. The Woods nie wybacza błędów. Niestety z każdym naszym krokiem zjaw jest coraz więcej. W pewnym momencie nie możemy skupić się na odnajdywaniu kartek, ponieważ jesteśmy otoczeni przez duchy i gorączkowo machamy latarką, aby je odpędzić. Naszym jedynym ratunkiem jest ucieczka do przodu. Biegnąc, jest szansa, że uciekniemy przed istotami z zaświatów, ale jest też opcja, że wpadniemy prosto na kolejnego ducha.

the woods

Za pierwszym podejściem The Woods jest przerażające. I to nie dlatego, że musimy walczyć z potworami. Uczucie strachu wywołuje gęsta atmosfera, podobna do tej, którą znajdowaliśmy w Amnesia: The Dark Descent, Call of Cthulu, czy Slenderman. Noc, ciemny z pozoru opuszczony las, latarka, duchy i my. Ta mieszanka to gwarancja szukania drugiej pary majtek. Na dodatek możemy sobie włączyć kamerę, która obserwuje nasze reakcje. Miało by to większy sens, gdyby nie to, że nie da się zgrać z niej materiału wideo, aby umieścić go dajmy na to na YouTube.

the woods

Niestety grając w The Woods po raz 5, 10, 20ty wychodzą na wierzch jej mankamenty. Główny zarzut to nasza nierówna walka z duchami. Pojawiają się one tak często i to w sposób losowy, atakują nas znienacka, nie dając szans na obronę. Ich ilość już po kilku minutach jest nie do zniesienia. Mimo, że podejść do zebrania kartek miałem kilkanaście, nigdy nie udało mi się zebrać więcej niż 10. Może po prostu jest to gra dla osób bardziej wytrwałych.

the woods

Sterowanie, mimo że poprawione wciąż nie daje nam wystarczającej precyzji, aby sterować postacią i latarką tak, aby mieć szansę odeprzeć zjawy. Ruch kamerą cechuje się pewnym opóźnieniem i trudno jest nad nią w pełni zapanować.

Gra wygląda ok. Nie znajdziemy tu super szczegółowych modeli, czy ostrych jak brzytwa tekstur. Efekt szumu i światło latarki pozwala jednak budować wystarczająco gęstą atmosferę. Dodatkowo ciekawie wyglądające upiory i odpowiednio zaprojektowany las, w którym łatwo się zgubić, umiejętnie wciągają nas do świata gry. Jednak największym atutem The Woods jest oprawa dźwiękowa. Na sam dźwięk pojawiającej się zjawy cierpnie skóra, a ambientowe odgłosy wywołują w nas poczucie osaczenia. Warto ubrać słuchawki, aby całkowicie zatopić się w ciemny las.

the woods

The Woods nie jest grą idealną. Jest frustrująca, trudna i bazuje na prostej mechanice. Robi jednak jedną rzecz dobrze – potrafi przestraszyć. I chociaż za każdym razem straszy mniej, to wciąż z tyłu głowy zasiewa chęć zebrania wszystkich brakujących stron księgi i odprawienia rytuału. Komu z was uda się ta sztuka?

 

 

by


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)