The Simpsons: Tapped Out – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: The Simpsons: Tapped Out jest przedstawicielem nudnej jak flaki z olejem zabawy w stylu FarmVille, gdzie wszystkie czynności trwają niemiłosiernie długo, a przyspieszyć je można jedynie przy pomocy prawdziwej kasy. Gra jednak robi to z pełną premedytacją puszczając oko do gracza. Osadzenie tego schematu zabawy w świecie Simpsonów robi swoje i jesteśmy w stanie to wszystko przecierpieć, byle tylko odblokować znane z serialu postaci i charakterystyczne miejsca. Potraktujmy to jako wyzwanie i przymknijmy oko na mocno schematyczny gameplay.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4/5


User Rating
70 total ratings

 

Plusy


Świat Simpsonów; zabawne zajęcia i odzywki postaci

Minusy


Kolejna gra oparta na wyświechtanym schemacie; uruchomienie aplikacji trwa często dłużej niż samo granie


Podsumowanie

The Simpsons: Tapped Out jest przedstawicielem nudnej jak flaki z olejem zabawy w stylu FarmVille, gdzie wszystkie czynności trwają niemiłosiernie długo, a przyspieszyć je można jedynie przy pomocy prawdziwej kasy. Gra jednak robi to z pełną premedytacją puszczając oko do gracza. Osadzenie tego schematu zabawy w świecie Simpsonów robi swoje i jesteśmy w stanie to wszystko przecierpieć, byle tylko odblokować znane z serialu postaci i charakterystyczne miejsca. Potraktujmy to jako wyzwanie i przymknijmy oko na mocno schematyczny gameplay.

0
Posted 16 listopada 2012 by

 
Pełny artykuł
 
 


The Simpsons: Tapped Out można zaliczyć do jednego z tysiąca klonów wyświechtanego już schematu gry a’la FarmVille czy Smurfs’ Village. Jedyne co wyróżnia tą produkcje, to kochany przez niektórych, zwariowany świat Simpsonów. Czy to wystarcza, aby być czymś więcej niż mocno uproszczonym symulatorem życia miasteczka? Chyba nie do końca, ale źle nie jest.

The Simpsons: Tapped Out zaczyna się od wielkiego BUM. To jeden z najśmieszniejszych motywów w grze, dlatego nie chcę go wam psuć. W każdym razie Springfield, jakie znamy z serialu przestaje istnieć, a naszym zadaniem będzie jego odbudowa i sprowadzenie kultowych postaci z powrotem do  miasteczka.

Krótki tutorial wprowadza nas w mechanikę gry. Zaczynamy na pustym placu, na którym stoi niewzruszony niczym Homer. Głównym motorem napędowym gry jest zdobywanie kasy na zakup nowych budynków znanych z serialu. Gdy kupimy coś charakterystycznego dla świata Simpsonów, jak choćby restaurację Crusty Burger, albo Kwik-e-Markt w mieście pojawiają się związane z nimi postacie. Pieniądze możemy zdobywać na dwa różne sposoby. Pierwszy to wybieranie czynności dla danej postaci. Dla Homera będzie to, np. byczenie się w basenie, albo odpoczynek przed telewizorem u sąsiada, a dla Barta opuszczanie szkoły, czy jazda na deskorolce. Każda postać ma zestaw unikalnych czynności, które może wykonać. Każda z nich trwa określoną ilość czasu i przynosi odpowiednią kwotę pieniędzy. Drugi sposób to zbieranie przychodów, które generują same budynki. To odbywa się w sposób ciągły i zależy od budynku.

Wszystkie czynności możemy przyspieszać pączkami, które (jak się pewnie domyślacie) można kupić za prawdziwe pieniądze. Mając ich odpowiednią ilość możemy odblokować również co ciekawsze charakterystyczne miejsca w Springfield.

Powyższe czynności oprócz mamony dostarczają nam również punkty doświadczenia. Uzyskując wyższy poziom możemy odblokować coraz to nowe budynki i w ten sposób rozbudowywać miasto. Dodatkowo nasze Springfield jest oznaczane gwiazdkami od 1 do 5ciu. Im lepiej  oceniane miasto tym szybciej będzie generowany  przychód i doświadczenie. Żeby poprawić jego reputację, należy utrzymywać w dobrym stanie takie parametry jak praworządność czy przyzwoity poziom zieleni (w sensie ilości krzewów, drzew, itp.).

Brzmi to dość skomplikowanie, ale w rzeczywistości tak nie jest. Nasza interakcja sprowadza się do wyklikania pieniędzy z budynków i postaci oraz nadanie im następnych czynności. Finito. Koniec gameplayu.

Czasami dłużej trwa odpalenie samej gry i zalogowanie się do Origina niż sam akt obrządzenia miasta. Z tego powodu powinno się raczej traktować tą produkcje jako małą encyklopedię świata Simpsonów niż pełnoprawną grę. Do wirtualnego Springfield będziemy zaglądać w zależności od naszych preferencji co godzinkę, ustawiając postaciom krótkie czynności lub co 6, 8, 12 czy 24 h. Nie kryję, że jest w tym jakaś dziwna przyjemność, kiedy przed i po pracy odpalam grę na 3 minuty i obserwuję chwilę co dzieje się u Homera i spółki. Jest to na swój sposób wciągające i relaksujące. Szczególnie dla osób, które rzeczywiście lubią wykreowany przez Matta Groeninga świat.

Zwłaszcza, że twórcy organizują specjalne atrakcje sezonowe. Na kilka tygodni przed Halloween w grze pojawił się specjalny zestaw postaci, czynności i budynków, które wzbogaciły miasteczko o żywe trupy czy alternatywne wcielenia głównych bohaterów (Flanders stał się szatanem). Ostatnio w Springfield pojawił się mafioso Fat Tony, co ma związek z udziałem jego postaci w premierowym odcinku serialu. Wprowadza to nieco żywotności w wytartym do granic schemacie. Grunt to mieć dystans do siebie i twórcy już we wspomnianym intro udowadniają, że go mają. Ewidentnie sugerują, że ich gra jest klonem Smurfs’ Village. I tak ma być, koniec kropka.

Gra wygląda naprawdę świetnie. Płynnie, choć do pewnego stopnia, możemy przybliżać lub oddalać widok na miasto. Zwłaszcza w zbliżeniach widać charakterystyczną kreskę znaną z odcinków. Widać dbałość o szczegóły. Na uwagę zasługują również świetne i zabawne animacje postaci. Zwłaszcza wyprowadzanie psów w wykonaniu Skinnera przypadło mi do gustu 🙂

Z dźwiękiem jest dobrze, ale nie wybitnie. Postacie po kliknięciu na nie mają tylko 1-2 odzywki. Nie ma co liczyć na rozbudowane dialogi w ich wykonaniu. W tle przygrywa muzyczka, chociaż nie wiem czy ma coś wspólnego z serialem.

Oczywiście jak na klona FarmVille przystało, drugą stroną gry jest interakcja między użytkownikami. Możemy odwiedzać alternatywne Springfieldy innych graczy i pomagać im w przyspieszaniu czynności. Niestety nie mam znajomych i mogłem się integrować tylko z miastem wygenerowanym przez „komputer”.

The Simpsons: Tapped Out jest przedstawicielem nudnej jak flaki z olejem zabawy w stylu FarmVille, gdzie wszystkie czynności trwają niemiłosiernie długo, a przyspieszyć je można jedynie przy pomocy prawdziwej kasy. Gra jednak robi to z pełną premedytacją puszczając oko do gracza. Osadzenie tego schematu zabawy w świecie Simpsonów robi swoje i jesteśmy w stanie to wszystko przecierpieć, byle tylko odblokować znane z serialu postaci i charakterystyczne miejsca. Potraktujmy to jako wyzwanie i przymknijmy oko na mocno schematyczny gameplay.

ps. jeśli ktoś bardzo pragnie zostać moim znajomym w grze, mój nick to rsx1983 🙂

by

die Simpsons™ Springfield


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)