The House of the Dead: Overkill ­- The Lost Reels – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Mam mieszane uczucia co do tej gry. Z jednej strony akcja jest mocno satysfakcjonująca, sterowanie bardzo porządnie wykonane i jest ogólny fun z gry. Z drugiej strony musisz zapłacić, w chwili pisania tych słów, minimum 6 euro, żeby skończyć ten tytuł w godzinę. Boli też fakt mocnego okrojenia zawartości w stosunku do gier z PS3 i Wii. Jeśli masz możliwość zagrania w tę produkcję na konsolach - zrób to, nie pożałujesz. Mobilną wersję kup jak potanieje.
 
Ocena
 
 
 
 
 
3.5/5


User Rating
37 total ratings

 

Plusy


Fajna, wartka akcja; Przyjemnie się strzela do Zombie; Ładna grafika; Udane sterowanie

Minusy


Skok na twoją kasę - trzeci rozdział dodatkowo płatny; Tylko 3 rozdziały; Można przejść w godzinę; Mała różnorodność odgłosów


0
Posted 1 maja 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


The House of the Dead: Overkill ­- The Lost Reels jest konwersją gry The House of the Dead: Overkill – Extended Cut, wydanej w 2011 roku na PS3, która była konwersją The House of the Dead: Overkill, wydanej w 2009 na Wii. Miałem okazję zapoznać się z tym tytułem na konsoli Sony i muszę stwierdzić, że jest to jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy celowniczek jaki widziałem. Tytuł ten na dużych konsolach jest mocno upakowany zawartością. Poziomów jest tyle, że starcza na kilka godzin zabawy, którą można przedłużać rozmaitymi dodatkami, bonusami i trybami. Niestety w tym porównaniu The Lost Reels jest biednym krewnym oryginalnego tytułu. Wciąż jest jednak najlepszym celowniczkiem na szynach w AppStore.

the house of the dead overkill

The House of the Dead: Overkill nigdy nie był mocny fabularnie, ale zamiast animowanych scenek, mamy w The Lost Reels jedynie komiksowe wstawki przed levelami. W stosunku do oryginału są one jakby wyjęte z kontekstu, a przez to całkowicie bezsensowne. Niestety, bardzo kłuje w oczy fakt, że w grze dostępne są tylko trzy rozdziały, podzielone na poziomy, z czego ostatni jest dodatkowo płatny! To prawdziwy skok na Twoją kasę. Nie dość, że płacisz 4,49 euro za grę, to jeszcze musisz dopłacić 1,79 euro za ostatni rozdział. Płacisz podwójnie za produkcję, którą można przejść w godzinę!

the house of the dead overkill

Ok, gatunek celowniczków nie należy do najdłuższych gier świata. Chodzi tu o to, żeby maksować swoje wyniki, dokupować broń i ją ulepszać. I tak jest tutaj. Grając zdobywamy kasę i za jej pomocą możemy wyposażyć się w lepsze giwery. Można dopomóc sobie mikropłatnościami, ale na szczęście nie jest to konieczne. Niestety po przejściu wszystkich 3 rozdziałów, nie ma za bardzo powodu, żeby do gry wracać. Nie ma znanego z konsol trybu hardcore, nie ma w ogóle innych trybów. Są jedynie mało znaczące dodatki w postaci nowych skinów na broń, itp. Być może twórcy dorzucą więcej rozdziałów, ale pewnie one też będą płatne.

the house of the dead overkill

Po tych gorzkich słowach czas wymienić pozytywne aspekty gry. Tak jak napisałem na początku – nie widziałem lepszego celowniczka w AppStore. The Lost Reels jest świetnie dostosowany do ekranów dotykowych. Akcja jest zbliżona do konsolowego oryginału.  Jest odpowiednio zwolniona, tak aby móc spokojnie wycelować w Zombiaki i dzieje się w podobnych lokacjach, które są dość szczegółowe i „ładnie” wyglądają. Sterowanie zasługuje na słowa uznania. Do wyboru mamy pewien rodzaj wirtualnego analoga, gdzie w lewej, dolnej części ekranu będziemy poruszać celownikiem oraz drugą możliwość – użycie żyroskopu. Trzecią opcją, którą odblokowujemy po przejściu drugiego rozdziału, jest uderzanie palcem dokładnie w miejsce, gdzie chcemy strzelić. Być może ten trzeci sposób wyda wam się na początku najbardziej naturalny, ale o dziwo, wirtualny analog w moim przypadku sprawdził się najlepiej.

the house of the dead overkill

Każda broń zachowuje się nieco inaczej. Jedne mają duży odrzut, inne spory magazynek. Cały arsenał możemy ulepszać w kilku aspektach i znaleźć dla siebie najlepsze rozwiązanie. Samo strzelanie do Żywych Trupów jest bardzo fajne. Każdemu można odstrzelić ręce i nogi, ale jak wiadomo najskuteczniejszy jest strzał prosto w głowę. Nie ma tu zbyt dużo rodzajów przeciwników, ale niezbyt to przeszkadza. Same poziomy są wykonane dość szczegółowo, ale brakuje tu smaczków w postaci jakiejś drobnej interakcji z otoczeniem. Na etapach występują również znajdźki do ustrzelenia: granaty, apteczki, kasa i spowolnienie czasu, ale zauważyłem, że gra w niektórych momentach ma kłopot z odpowiednim rozpoznaniem naszych strzałów w ich kierunku. Na ekranie dużo się dzieje, Zombie jest sporo, krew leje się litrami, a całość ma Grindhouse’owy styl (mówię tu o Planet Terror).

the house of the dead overkill

Wracamy jednak do narzekań. Tym razem chcę zwrócić uwagę na efekty dźwiękowe. Podczas gdy podkłady muzyczne są stylowe i bardzo pasują jako tło tej konwencji, to dźwięki wydawane przez Zombie nie są już tak dobre. Tak naprawdę można wyróżnić tylko jeden odgłos, który towarzyszy Żywym Trupom i który jest odtwarzany trochę losowo. Poza tym nie słychać nic związanego z poruszaniem się truposzy, same też nie wydają jęków czy stęków. Uczucie trochę jak w niemym filmie, który został dodźwiękowiony później. Jest tu duża przepaść między The Lost Reels, a oryginalną produkcją.

Mam mieszane uczucia co do tej gry. Z jednej strony akcja jest mocno satysfakcjonująca, sterowanie bardzo porządnie wykonane i jest ogólny fun z gry. Z drugiej strony musisz zapłacić, w chwili pisania tych słów, minimum 6 euro, żeby skończyć ten tytuł w godzinę. Boli też fakt mocnego okrojenia zawartości w stosunku do gier z PS3 i Wii. Jeśli masz możliwość zagrania w tę produkcję na konsolach – zrób to, nie pożałujesz. Mobilną wersję kup jak potanieje.

 

 

by


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)