Tentacles: Enter the Dolphin – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Tentacles: Enter the Dolphin jest realizacją pomysłu zrodzonego w chorej głowie. Gra jest zamierzenie obleśna, a my sterujemy paskudną bakterią z trzema mackami i jedną parą szczypiec. Będziemy niszczyć wnętrzności profesora delfina i będzie nam to sprawiać satysfakcję. Świetna mechanika i oprawa graficzna nie pozwoli nam na nudę. Polecam tę produkcję.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4.5/5


User Rating
16 total ratings

 

Plusy


Dziwaczna stylistyka; świetna mechanika; dużo zabawy

Minusy


Plansze mogą z czasem być do siebie podobne


0
Posted 26 kwietnia 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


W AppStore można spotkać różne dziwactwa, ale Tentacles: Enter the Dolphin jest jedną z najbardziej odjechanych produkcji, w jakie grałem. A do tego jest bardzo grywalna. Można powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju platformówka. Tyle, że sterujemy postacią zwaną Lemmy, która jest nieprzyjemną bakterią z trzema mackami i jednym ramieniem zakończonym śmiercionośnymi szczypcami. Chcecie wiedzieć więcej? Zapraszam do przeczytania recenzji.

Tentacles: Enter the Dolphin

Będziemy podróżować po ciele delfina.

Z animowanego intro dowiadujemy się, że pewien profesor, który jest delfinem (prawdziwym, nie tym od Ivana – suchar), na skutek nieudanego eksperymentu połknął paskudny mikroorganizm, który od tej pory będzie siał spustoszenie w jego trzewiach. Tak, to my jesteśmy tym złym, a naszym zadaniem będzie wycieńczenie organizmu delfina i wydostanie się z jego ciała.

Tentacles: Enter the Dolphin

Elektryczna sonda! Trzeba wiać.

Gra podzielona została na kilkadziesiąt poziomów, na których możemy zdobyć maksymalnie trzy gwiazdki: za szybkość, ilość punktów czy wykonywanie specjalnych zadań. Poszczególne plansze będą odpowiadać różnym narządom biednego profesora. Będziemy podróżować po jego żyłach, układzie pokarmowym, mózgu i innych zakamarkach delfiniego ciała. Na niektórych planszach będziemy musieli uciekać m.in. przed elektryczną sondą, czy lekami, które zażywa nasz nosiciel. Zwykle jednak będziemy unikać różnego rodzaju zębów, ostrzy, trujących wypustek i wielu innych przeszkód. Na domiar złego będą atakować nas różne mikroorganizmy z oczami, a na końcu kilku poziomów zmierzymy się z ciekawymi bossami.

Tentacles: Enter the Dolphin

Nie wiedziałem, że w naszych ciałach kryją się takie paskudztwa.

Sterowanie Lemmym jest bardzo intuicyjne. Nasze pojedyncze tapnięcie w ekran każe bakterii przełożyć jedną mackę w miejsce, które mu wskazujemy. Żeby przenieść go całkowicie z jednego punktu do drugiego, trzeba pacnąć w ekran 3 razy. Jest tu jednak wielkie pole do popisu dla świetnie działającej fizyki w grze. Będziemy operować odnóżnami tak, aby przykładowo sprytnie lawirować między ruchomymi platformami. Dodatkowe tapnięcie w przeciwnika uruchamia mackę ze szczypcami. Możemy odżywiać się zdobycznymi oczami pokonanych przeciwników, aby zregenerować zdrowie.

Tentacles: Enter the Dolphin

Mini boss z wieloma parami oczu. A fe…

Na ekranie nie ma zbędnych elementów – widzimy tylko naszą punktację, a oprócz tego nic nie dzieli nas od niebezpiecznego mikro-świata. Tentacles: Enter the Dolphin wygląda niepokojąco. Sam design naszego bohatera jest, można powiedzieć, odrażający. Plansze wykonane są w 3d, mają świetny klimat i rzeczywiście oddają charakter poszczególnych tkanek. Jest zamierzenie brzydko, a dla kontrastu nasi przeciwnicy przypominają kwiatuszki, muszelki i inne dobre zwierzątka. Tło dźwiękowe jest również odpowiednie, a odgłosy macek staną się dla nas muzyką.

Tentacles: Enter the Dolphin

Milusie przeciwciała zaraz stracą oczy.

Można oczywiście trochę ponarzekać. Poszczególne poziomy mogłyby być bardziej zróżnicowane. Sama gra jest może trochę zbyt łatwa, a bossowie powinni być bardziej epiccy. Ale tak naprawdę nie ma to znaczenia. Tę grę albo pokochasz, albo znienawidzisz i będziesz to wiedział już po kilku minutach z nią spędzonych. Jeśli, tak jak mnie, będzie ci mało, twórcy przygotowali (płatny) dodatek, gdzie Lemmy trafia tym razem do ciała psa – pupila profesora delfina. W DLC zyskujemy dodatkową moc rażenia prądem przeciwników, co otwiera nowe możliwości zabawy.

Tentacles: Enter the Dolphin

Biedny piesio. Jego organizm też wyniszczymy w dodatku.

Tentacles: Enter the Dolphin jest realizacją pomysłu zrodzonego w chorej głowie. Gra jest zamierzenie obleśna, a my sterujemy paskudną bakterią z trzema mackami i jedną parą szczypiec. Będziemy niszczyć wnętrzności profesora delfina i będzie nam to sprawiać satysfakcję. Świetna mechanika i oprawa graficzna nie pozwoli nam na nudę. Polecam tę produkcję.

by


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)