Rok z K-popem

 

0
Posted 24 grudnia 2015 by

Pewnie dziwi was nagła zmiana tematu z około growego na k-pop. WTF? Co tu się dzieje i o co w ogóle chodzi?

Niestety lub stety rok 2015 upłynął mi na wzmożonej pracy. Życie zawodowe, zwłaszcza w drugiej połowie roku pochłonęło mnie bez reszty. Najpierw poszły w odstawkę gry mobilne, potem przestałem mieć czas nawet na wieczorne granie na pc-cie czy konsoli. Czas może i by się nawet znalazł, ale byłem już tak zmęczony, że nie chciało mi się nic włączać.

Potrzebowałem rozrywki, która była by mniej angażująca niż granie. Coś, co biernie można śledzić jako widz i dobrze się przy tym bawić. Sam nie wiem, kiedy dokładnie to się stało, ale zacząłem coraz częściej oglądać teledyski koreańskich gwiazd i gwiazdeczek. Złapałem bakcyla gdzieś na początku roku. Najpierw nadrabiałem słuchanie i oglądanie teledysków do piosenek z poprzednich lat, aby teraz, w grudniu 2015 być na bieżąco z tym, co jest tam wydawane.

Nie oszukujmy się, k-pop to nie jest muzyka najwyższych lotów. Teksty piosenek są w 99,99% przewidywalne – girlsbandy śpiewają o chłopcach, boysbandy o dziewczynach, a wszyscy śpiewają o miłości. Nie jest też tajemnicą, że spora grupa wykonawców nawet nie potrafi zbyt dobrze śpiewać, a ogromna większość występów to granie z playbacku. Wszystko to wiem i przyjmuję. Nie jest też na szczęście tak, że słucham teraz tylko tego. Bardzo lubię alternatywny japoński rock, słucham na okrągło soundtracków z gier lubię różne style i jestem otwarty na nowe rzeczy, ale fakt jest taki, że k-pop zdominował mijający rok w moich słuchawkach. Dlaczego?

K-pop mimo swoich oczywistych wad ma też bardzo wiele zalet i myślę, że główne powody dla których mnie wciągnął to:

1. Wysoki poziom produkcji – wspomniałem już, że k-pop to nie jest muzyka zbyt skomplikowana, ale to może być trochę mylące określenie. Często bowiem poziom produkcji muzyki jest ultra wysoki. Nie jest to bezmyślna łupanina pokroju disco – polo. Wręcz przeciwnie. Często w utworach można usłyszeć ciekawie skomponowane fragmenty, interesujące sample, nietypowe pomysły, a także wiele nawiązań do innych gatunków muzycznych. Jest różnorodnie, choć nie wszystkie zespoły osiągają ten poziom. Gdy jednak słyszy się dobrze skomponowany numer, chce się go usłyszeć ponownie, aby raz po raz doszukiwać się głębi dźwięków, pod pozorem prostoty gatunku. Istnieje również naprawdę spora grupa wokalistów i wokalistek, którzy faktycznie umieją śpiewać 🙂

2. Świetne teledyski – właściwie trudno czasami słucha się piosenek w oderwaniu od teledysku. A te potrafią być na najwyższym poziomie produkcji. Często przebijają te amerykańskie. Producenci nie żałują grosza, aby zrobić małe etiudy filmowe. Zdjęcia kręcone są nieraz w różnych częściach świata, widać wysokiej klasy efekty komputerowe, ale przede wszystkim dynamiczny montaż, dbałość o stylizację, odpowiednie kadry, itp. Koreańskie teledyski to produkcje na najwyższym światowym poziomie

3. Niesamowita choreografia – właściwie każdemu utworowi towarzyszy specjalnie ułożona choreografia. Jeśli dodamy do tego informację, że większość zespołów składa się z minimum 4 członków / członkiń, a ich ilość potrafi być równa 8 czy 9, to na ekranie, a potem na scenie można oglądać prawdziwy pokaz umiejętności tanecznych. Zespół wyuczony jest ruchów w sposób perfekcyjny, tzn. za każdym razem wykonują dokładnie i bezbłędnie tę samą choreografię. Podejrzewam, że potrafią zatańczyć określone figury, nawet wyrwani ze snu. Jednocześnie choreografia jest zwykle przystępna do nauczenia się i co bardziej zagorzali fani, jeśli chcą mogą spróbować swoich sił tańcząc to, co ich idole.

4. Przeładowanie piękna – dziewczyny znajdą tutaj niezwykle przystojnych chłopaków, faceci nie będą mogli oderwać wzroku od pięknych Koreanek. Poziom urody obu płci jest niezwykle wysoki. Ja oczywiście preferuję girlsbandy pod tym kątem i oglądanie ich występów zawsze są dla mnie wielką przyjemnością.

5. Ciekawy rynek muzyczny – Korea Południowa ma około 50 mln mieszkańców, czyli trochę więcej niż jest Polaków. Jednocześnie jest powierzchniowo trzy razy mniejszy od Polski. Wyobraźmy sobie, że większość zespołów w Polsce to grupy po 4-10 osób, które skupione są wokół trzech największych graczy na rynku muzycznym:  JYP Entertainment, YG Entertainment i SM Entertainment, które sterują listami przebojów. Wyobraźmy sobie, że programy typu The Voice of Poland czy Must be the Music są naborami do tych rozrywkowych molochów, gdzie gwiazdy podpisują wieloletnie cyrografy, stając się krajowymi idolami, w zamian za pozbawienie się części swobód. Jeśli marzysz, aby zainstnieć na tym rynku jako idol, musisz od młodych lat uczestniczyć w szkołach tańca organizowanych przy wspomnianych firmach, potem przebyć  2-3 letni okres próbny jako grupa pre-debiutowa, żeby ostatecznie po wielokrotnym sicie kandydatów stać się gwiazdą. Idol w Korei to zawód, za który nie ma często wielkich kokosów finansowych.
Rynek muzyczny tam i u nas jest więc całkowicie inny, a przez to ciekawy. Tam to właściwie manufaktura produkująca coraz to nowe zespoły, gdzie nie ma miejsca na wielką swobodę, wszystko pomyślane jest pod komercyjny sukces. Mimo, że nie brzmi to zbyt zachęcająco, to pozwala poznać zupełnie inne podejście do produkcji muzyki i tamtejszego rynku, a pośrednio pozwala poznać odległą kulturę.

O k-popie mogę rozmawiać godzinami, więc przerwę te dywagacje i przejdę do ogłoszeń. W ciągu najbliższych dni na łamach tej strony podzielę się z wami moją prywatną listą najlepszych wykonawców: boysbandów, girlsbandów i solistów. Zapraszam więc do powracania na stronę.


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)