Ridiculous Fishing – A Tale of Redemption – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Ridiculous Fishing - A Tale of Redemption jest prostą zręcznościówką i to w dodatku z bardzo powtarzalną rozgrywką. Bardzo chciałem się zachwycić tym tyłem jak inni. Doszedłem nawet do napisów końcowych, myśląc że z moim poczuciem humoru jest coś nie tak. Po prostu nie złapałem się na ten haczyk i wciąż nie rozumiem w czym tkwi siła tej produkcji. Nie zmienia to faktu, że gra potrafi przykuć na kilka godzin do iPada.
 
Ocena
 
 
 
 
 
3/5


User Rating
19 total ratings

 

Plusy


Świetna grafika; Potrafi wciągnąć

Minusy


Bardzo powtarzalna zabawa


0
Posted 7 kwietnia 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Zachęcony pozytywnymi komentarzami pobrałem Ridiculous Fishing – A Tale of Redemption licząc na dobrą zabawę. Lubię zakręcone gry z często głupawymi pomysłami. Podobał mi się bardzo Enviro-Bear 2010 czy Realistic Summer Sports. Wydaję mi się też, że mam całkiem rozwinięte poczucie humoru. Odpaliłem grę i naprawdę bardzo chciałem wkręcić się w to całe zwariowane łowienie. Zarzucałem wędkę, łowiłem te pieprzone ryby, a gdy wzlatywały w powietrze strzelałem do nich jak głupi z uzi lub mini-guna. Dotarłem nawet do napisów końcowych. Niestety, nie udało mi się zaszczepić w sobie bakcyla. Za co z góry was przepraszam, bo pewnie dla wielu będzie to całkiem przyjemna produkcja.

Ridiculous Fishing

W grze wcielamy się w rybaka, który siedzi na łodzi i łowi ryby. Fajnie nie? Tyle, że to jest gra „Niedorzeczne łowienie”, a nie „Bass Hunter”. Występują tu więc dość istotne różnice. Najpierw zarzucamy wędkę. Naszym pierwszym zadaniem jest omijanie wszelkich wodnych zwierzaków, aby zanurzyć haczyk jak najgłębiej. W tym celu wychylamy iSprzęt na boki. Gdy jednak nadziejemy się na jakąś rybę lub osiągniemy dno akwenu zaczynamy zwijać żyłkę. W tym etapie z kolei powinniśmy nabić na hak jak najwięcej podwodnej fauny. Trzeci etap następuje, w momencie gdy ryby zjawią się na powierzchni. Wtedy wszystko co złowimy wyskakuje w powietrze, a rybak wyciąga broń. Staramy się wtedy uderzając palcem w ekran zabić jak najwięcej wodnych zwierzaków, które w pewnym momencie zaczynają opadać. Jeśli nie zdążymy ustrzelić wszystkich, na rybaka spada deszcz ryb, a my dostajemy mniej punktów. Jeśli chodzi o podstawy gamplayu, to właściwie jest wszystko.

Ridiculous Fishing

Gra oferuje nam 4 akweny wodne, które różnią się głębokością i rodzajami wodnych zwierząt. Aby odblokować każdy z nich, musimy złapać określoną ilość gatunków ryb. W tym celu możemy posiłkować się Fish-o-pedią, w której opisane są poszczególne okazy, wraz ze wskazówkami gdzie je można znaleźć. Za każdą zabitą rybę dostajemy pieniądze, z wyjątkiem wszelkiej maści meduz, które nam pieniądze zabierają. Dodatkowo na dnie każdego z akwenów są specjalne okazy. Nie muszę chyba wam mówić, że dostanie się do nich jest dość trudne, ponieważ po drodze musimy ominąć setki innych zwierząt, aby dostać się na sam dół łowiska.

Ridiculous Fishing

Kluczowym elementem gry jest sklep. Nie martwcie się jednak, nie ma tu żadnych mikropłatności. Kasę zdobywamy ciężką harówą i nie mamy możliwości dokupienia czegokolwiek za prawdziwe pieniądze. Chwalmy takie podejście! We wspomnianym sklepiku możemy kupić dużo udogodnień. Najbardziej istotne zakupy to dłuższa żyłka, aby móc dosięgnąć najciemniejszych głębin. Drugim ważnym elementem jest ulepszanie haczyka. Ostatecznie możemy kupić taki, który działa jak piła łańcuchowa, rozświetla głębiny i przyspiesza lub zwalnia, wtedy kiedy chcemy. Oprócz tego dokupić możemy inną broń: od shotguna, przez bazookę, po laserowe cuda, a także ubrania dla naszego rybaka oraz inne mniej lub bardziej przydatne gadżety.

Ridiculous Fishing

Czy wiecie, że mam na sobie czapkę z meduzy i muszkę?

Wszystko brzmi pięknie. Ale dla mnie cała ta zabawa jest niesamowicie powtarzalna. Ile razy można robić ciągle to samo? Zarzuć wędkę, wyłów sto ryb, wystrzel w powietrze, zabij. Fakt, że nie jest to takie proste jak się wydaję, ale powtarzalność tej czynności zaczynała mnie dobijać. Zastanawiałem się czy może jest coś ze mną nie tak, skoro nie znalazłem ani jednego negatywnego komentarza do tej gry. Brnąłem więc dalej. Myślałem, że może chociaż zakończenie jest jakieś super zaskakujące. Faktycznie jest zaskakujące i bardziej nawiązuje do podtytułu, ale też nie zostaje w pamięci na długo. O co więc chodzi? Co w tej grze jest takiego fajnego? Nie wiem i już się chyba nie dowiem. Dla mnie jest to prosty zabijacz czasu, do tego mocno powtarzalny i przynajmniej dla mnie niezbyt zabawny.

Ridiculous Fishing

Ridiculous Fishing – A Tale of Redemption wyróżnia się na pewno nietypową oprawą graficzną, której nie mogę porównać do niczego innego. Nie jest to pixel-art ani „flashowa kreska”. Jest to połączenie jakiegoś dziwnego rzutu z kubizmem (?). Nie mam pojęcia – robi wrażenie. Sterowanie jest bardzo precyzyjne, haczyk szybko reaguje na ruchy iSprzętem, nie można tu grze nic zarzucić. Muzyka doprowadzała mnie do szału bo przy zarzucaniu wędki gra normalnie, ale przy wyciąganiu ryb puszczona jest wspak, czego nie mogłem znieść.

Ridiculous Fishing

Ridiculous Fishing – A Tale of Redemption jest prostą zręcznościówką i to w dodatku z bardzo powtarzalną rozgrywką. Bardzo chciałem się zachwycić tym tyłem jak inni. Doszedłem nawet do napisów końcowych, myśląc że z moim poczuciem humoru jest coś nie tak. Po prostu nie złapałem się na ten haczyk i wciąż nie rozumiem w czym tkwi siła tej produkcji. Nie zmienia to faktu, że gra potrafi przykuć na kilka godzin do iPada.

Ridiculous Fishing - A Tale of Redemption

Ridiculous Fishing – A Tale of Redemption

by Vlambeer


Aplikacja uniwersalna
2.99 EUR


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)