Ms Splosion Man – pierwsze wrażenia rozwinięte w recenzje.

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Ms. Splosion Man to dobra gra z niezłym sterowaniem i tonami popkulturowych nawiązań. Mimo nienajlepszej grafiki stawiają ją gdzieś koło 4,5 gwiazdek w naszej skali. Lecz mikropłatności każą mi nie narażać was tak wysoką oceną do zakupu. Dlatego za karę dostanie ode mnie 3. Jeśli czytelniku/czytelniczko nie zraża cię grafika oraz sklep w grze, to możesz wystawić jej nawet 5, bo tyle bym jej dał za sam fun i miodność z niej płynącą.
 
Ocena
 
 
 
 
 
3/5


User Rating
5 total ratings

 

Plusy


klimat; styl; humor; sterowanie; zabawa płynąca z rozgrywki

Minusy


grafika niesamowicie zubożona w porównaniu z oryginałem; SKLEP Z WALUTĄ W GRZE SINGLEPLAYEROWEJ!!!


0
Posted 3 kwietnia 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Miały to być szybkie spostrzeżenia o grze Ms. Splosion Man. Miały to być dobre słowa, bo taki był zamiar godzinę temu, gdy siadałem żeby napisać coś o tym tytule, więc przepraszam za przypadkowe rozjechanie się tematu. Twisted pixel pierwotnie wypuściło ją na Xbox 360 latem 2011 i przez ten cały czas gra pozostawała exclusivem, co nie dziwi, gdyż Microsoft wykupił to studio. Ale dzisiaj można się rozerwać (rozumiecie, taki suchar rozerwać jak splode, ok nie pogrążam się już) także na innych platformach. Dziwi natomiast fakt, że Microsoft zamiast wypuścić produkt jako Windows Phone game only, wciska aplikację na rynek konkurencji na literę A.

Ms. Splosion Man

Jednak szczerze, nic mnie to nie obchodzi, bo dzięki temu mam okazje w końcu sprawdzić tę wybuchową (rozumiecie? hehe?) przygodę. Zostałem poinformowany podczas kupna, że gra została przeniesiona 1 do 1 z wersji konsolowej. Ba! Aby zrewanżować mi czas oczekiwania na Panienkę Splosion, gra została dopakowana extra zawartością, w postaci dodatkowych „dopalaczy”. Myślę sobie – nieźle. Wysokie oceny wersji konsolowej tym bardziej mnie zachęcały do kupna, lecz szczerze powiedziawszy przyjmuje każdą platformówkę jaka się pojawi z radością, bo szukam następcy Super Mario World z konsoli SNES.

Ms. Splosion Man

Tytuł kupuję, 3$ wędrują na rozszarpanie między Apple a TPG, gra się ściąga i odpalam. Dość długo się wczytuje, ale dobra ipad 2 nie jest już najnowszym sprzętem. Start i rozpoczynamy naszą przygodę różową panienką z wybuchowym (hehe?) temperamentem. Początkowe wrażenia są średnio złe. Pierwsze co rzuca się w oczy to grafika – jest strasznie brzydka. Naprawdę zdaje sobie sprawę, że sprzęt już nie ten, że tytuł z konsoli (co prawda z działu arcade, ale mamy przecież piękne gry na silniku Unreal 3 na iOS), że może optymalizacja nie taka, ale Panowie bez jaj. Tekstury są paskudnie rozmazane, co mimo prostoty architektury poziomów i małego skomplikowania grafiki, w postaci wyświetlania niewielu ruchomych elementów w jednym czasie, jest naprawdę nie do pomyślenia. Ale nie wypada mi narzekać na grafikę, bo sam wole pograć w DOOM’a  zmodyfikowanego Brutal DOOM’em niż w Crysisa. Więc teraz o graniu, bo gra się fajnie.

Hell yeah, że tak powiem – jest świetnie, mimo dotykowego ekranu sterowanie jest niezłe. Potrzeba nam tylko trzech przycisków do okiełznania postaci. Pierwszy etap to ucieczka z laboratorium, wyścig z jakimś szefo-robotem i ostateczne unieszkodliwienie go poprzez spazmatyczne splodowanie (fajny zamiennik) na jego mechanicznym ciałku. Naprawdę fajnie się w to gra, etapy są długie, nie tylko jak na gry mobilne, ale nawet jak na etapy znane z gier na konsole stacjonarne. Nasza postać ma ADHD co jest widoczne, gdy pozostawimy ją na chwile w bezruchu. Chociaż tu nie ma czegoś takiego jak chwila w bezruchu, gdyż bohaterka zaczyna od razu tańczyć w jakimś popularnym stylu, śpiewać cytaty znanych piosenek i tym podobne. Podobnie zresztą jest z szefem pierwszej planszy, który ginąc odtwarza sekwencje z pierwszego predatora. Naprawdę jest tu mnóstwo nawiązań do popkultury, które warto wyłapywać.

Ms. Splosion Man

Lecz żeby nie było zbyt różowo, w pewnym momencie gra prosi nas o kupno jakiegoś powerupa dla protagonistki, za co płacimy walutą zdobytą w grze. Kupiłem jakieś szybsze bieganie, chce włączyć sobie następną trasę i spotykam się z jednym z wielu śladów naszych czasów, który dotknął niestety naszej gałęzi ogromnego drzewa rozrywki i jest niebezpiecznie naginana. Dostęp do etapu muszę sobie wykupić wirtualną walutą. Ok, klikam, ale niestety mam za mało środków, żeby odblokować ten poziom. Pozostaje mi zrobić jedną z dwóch rzeczy:

  1. Przechodzić już pokonane plansze dla zdobycia kasy
  2. Wykupić w wirtualnym sklepie wirtualną walutę za prawdziwe pieniądze

No co jest nie tak z wami!!! To już nie wystarczy w grze single player przejść trasę, wykonując wszystkie poboczne zadania? O nie, lepiej wyciągnąć z nich jeszcze parę dolców. Wkrada nam się tu matematyka i wirtualny kantorek, który wam z grubsza pomogę rozwikłać. Gra posiada trzy światy (laboratorium, jakieś moczary i fabrykę).  Każdy świat jest podzielony na dwie części, a te z kolei na około osiem tras każda (wliczając walki z bossami). Mamy możliwość wykupienia każdej planszy osobno (około 150 monet jedna) albo w pakietach części światów (tu cena waha się od 300 do 1000 monet). Więc dodając do siebie ceny wykupienia wszystkich światów w pakietach, plus walk z bossami wychodzi 6120 growych monet, z czego 1000 monet kosztuje 0.99$, więc przeciętnemu Polaczkowi wyjdzie około 6$ plus 3$ za samą grę, a co w przeliczeniu na złotóweczki daje nam 29.30 zł za grę, która miała kosztować oryginalnie 3$.

Ms. Splosion Man

I znowu twórcy zmusili mnie do odejścia od oceniania tytułu, na rzecz grzebania po nocach za kursami walut, liczenia cen za kupno jednej części wirtualnego świata, do zmagań w trybie single player, zamiast cieszenia się tą produkcją, która mimo nienajlepszej grafiki, jest tytułem zacnym, bo jednym z niewielu przeniesionym 1 do 1 z wersji na konsole. Chociaż NAMCO dużo wcześniej wypuściło Soul Calibura Arcade Perfekt ze świetną grafiką i niezłym sterowaniem, a Capcom chcąc powtórzyć ich sukces wydal rewelacyjny Marvel vs Capcom 2, który niestety nie był już tak rewelacyjny na jabłkach, to czy Twisted Pixels musiało postąpić tak drastycznie i oszpecić do tego poziomu grafikę oraz wcisnąć po chamicy sklep z wirtualną walutą? Czy już nie chodzi o to, żeby wydać jakąś grę dla graczy, którzy już za nią przecież zapłacili i chcą się nim cieszyć i dalej opowiadać znajomym, jak to nie jest zajebiście w końcu zagrać w jakąś dobrą platformówkę?

Ms. Splosion Man

Owszem można powiedzieć, że nie trzeba przecież tego kupować, sam przecież nie kupuje tych dodatków, ale użytkowników z mobilnym sprzętem jest tylu, że na pewno spora część z nich zapłaci w końcu te 6 dolców, żeby odblokować sobie wcześniej wszystko. A jeśli tak, to twórcy ogłoszą zyski z tytułu wpływów wewnątrz growego sklepiku, co pociągnie za sobą coraz większą ilość deweloperów widzących dodatkową możliwość wypełnienia swojej sakwy z pieniędzmi. Jest to dla mnie nie do pomyślenia, żeby gra stricte single playerowa, zamiast nagradzać za progresywne pokonywanie swoich etapów, zmuszała nas do wykupywania dostępu do kolejnych tras. Robi się z tego powoli jakiś artykuł chyba, więc urwę go teraz i napisze co miałem napisać wcześniej.

Ms. Splosion Man to dobra gra z niezłym sterowaniem i tonami popkulturowych nawiązań. Mimo nienajlepszej grafiki stawiają ją gdzieś koło 4,5 gwiazdek w naszej skali. Lecz mikropłatności każą mi nie narażać was tak wysoką oceną do zakupu. Dlatego za karę dostanie ode mnie 3. Jeśli czytelniku/czytelniczko nie zraża cię grafika oraz sklep w grze, to możesz wystawić jej nawet 5, bo tyle bym jej dał za sam fun i miodność z niej płynącą.

Ms. Splosion Man

Ms. Splosion Man

by Microsoft Corporation


Aplikacja uniwersalna
2.99 EUR


mfn

 
Zdobywca podziemnych światów oraz były gwiezdny marines, fan cyberpunka i automatów arcade.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)