Modern Combat 4: Zero Hour – recenzja – aktualizacja

 

 
W skrócie
 

Podsumowanie: Modern Combat 4: Zero Hour w aspekcie gry dla pojedynczego gracza trochę zawodzi. W stosunku do poprzedniczki kampania jest krótsza, lokacje i zadania mniej urozmaicone, jest też więcej błędów w skryptach. Z drugiej strony tryb multiplayer jest jednym z ciekawszych i najbardziej dopracowanych w całej serii. Konkurencji jest jak na lekarstwo dlatego koniec końców można zainwestować swoje pieniądze w produkcję Gameloftu. Nie spodziewajmy się jednak rewolucji. Miejmy nadzieję, że ta przyjdzie w piątej części gry.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4/5


User Rating
62 total ratings

 

Plusy


Ciekawy tryb multiplayer, upgrade'y i dodatki, strzela się przyjemnie jak zawsze

Minusy


Fabuła to odgrzewany kotlet, brak innowacyjności w trybie dla pojedynczego gracza, mniej urozmaicona od poprzedniczki


1
Posted 21 grudnia 2012 by

 
Pełny artykuł
 
 


AKTUALIZACJA

Do artykułu została dodana wideorecenzja. Zapraszam do oglądania.

Gameloft od jakiegoś czasu jest sam dla siebie konkurencją w kategorii wysokobudżetowych FPSów. Oczywiście jak na realia gier mobilnych. Wydaje się, że Modern Combat 4: Zero Hour  powinien być najlepszą jak do tej pory produkcją w tej serii, ale niestety jest w pewnych aspektach krokiem wstecz, w stosunku do poprzedniczki. Co nie zmienia faktu, że jest bardzo grywalną pozycją.

Odgrzewany kotlet

Tak jak we wszystkich nowoczesnych, wojennych FPSach, fabuła stara się być poważna, pełna napięcia, a wręcz kontrowersyjna. Niestety taka nie jest. Główne postacie to bardzo szablonowe osobowości, a sama historia mocno przewidywalna. Zaczynamy grę  tuż po wydarzeniach z poprzedniej części. Wcielamy się w amerykańskiego marines – Blake’a. Wraz z drużyną musimy powstrzymać niejakiego Edwarda Page’a, który planuje zagładę świata poprzez użycie głowic nuklearnych. W tym celu porwany zostaje prezydent Stanów Zjednoczonych, więc sprawa jest dość delikatna. Podczas kilku misji możemy kierować samym złoczyńcą i zobaczyć te same wydarzenia z innej perspektywy. Gdyby autorzy gry pogłębili ten wątek, mogłoby z tego wyjść coś całkiem ciekawego. Niestety wyszła z tego sztampa i tak naprawdę na fabułę nie zwraca się szczególnej uwagi. Jest tylko pretekstem do rzucania nas z jednej lokacji do drugiej.

Tu się strzela!

Zdaje się, że Modern Combat 4: Zero Hour pod względem różnorodności jest znacznie uboższy od poprzedniej części. Modern Combat 3: Fallen Nation miał więcej otwartych przestrzeni. Zwykłe misje były poprzedzielane np. nocnym ostrzałem z samolotu, pościgami, itp. Najnowsza odsłona serii składa się głównie z zamkniętych lokacji i więcej w niej wąskich korytarzy. Pewnym urozmaiceniem miało być zapewne sterowanie łazikiem czy dronem powietrznym za pomocą tabletu Blake’a, ale nic ciekawego do rozgrywki te sekcje nie wniosły. Inna sprawa, że Modern Combat 4: Zero Hour jest znacznie krótsza niż „trójka”. Wszystkie 12 misji przejdziemy w jakieś 3-4 godziny.

Samo strzelanie jest całkiem przyjemne. Autorzy zmienili trochę domyślny układ wirtualnych przycisków, zdaje się że na korzyść. Oczywiście wszystko można sobie dowolnie poprzestawiać wg uznania. Grając równolegle w Modern Combat 3: Fallen Nation ma się jednak wrażenie, że gameplay jest nieco uboższy i mniej dopracowany dla pojedynczego gracza.

W oczy rzucają się błędy sztucznej inteligencji. Przeciwnicy często nie reagują na wycelowany w twarz karabin i po prostu stoją czekając na strzał. Czasami chcąc być sprytnymi próbują nas okrążyć, tyle że chowają się za osłoną nie od tej strony co trzeba. Najlepiej też nie wyprzedzać naszych członków drużyny i biec za nimi, bo skrypt może nie zaskoczyć w odpowiednim momencie.

Widać, że autorzy powinni nieco więcej czasu poświęcić na dopracowanie rozgrywki single player.

Są jednak i nowe, ciekawe pomysły. We wbudowanym sklepiku możemy dokupić sobie różne udoskonalenia postaci, takie jak przyspieszona regeneracja zdrowia czy szybsze przeładowanie broni i to rzeczywiście ma wpływ na warunki gry. Poza tym aspektem, nie stwierdzono nic rewolucyjnego, o czym warto było by wspomnieć.

Mutli

W przeciwieństwie do kampanii, tryb multiplayer dostarcza wielu wrażeń. Widać tu na każdym kroku usprawnienia. Tutaj również, zdobywając punkty doświadczenia, możemy usprawniać naszą postać dokupując nowy sprzęt, ale również akcesoria. Każda broń może być ulepszona o dodatki, które np. wspomagają jej celność. Możemy również zakupić przydatne na polu bitwy specjalne zdolności jak np. zwiad z powietrza. Gra jest dynamiczna, mapy odpowiednio dostosowane i zaprojektowane tak, aby było choć jedno miejsce na masową egzekucje wśród graczy. Do wyboru jest kilka trybów zabawy, ale szczególnym powodzeniem cieszą się te najbardziej typowe. Oczekiwanie na szybką grę trwa bardzo krótko i do tej pory nie widziałem jakiś poważniejszych lagów.

Punkty doświadczenia możemy zdobywać szybciej poprzez specjalizację naszej postaci. Przykładowo wybierając rolę ofensywną będziemy zdobywać dwa razy więcej doświadczenia przez obrażenia zadawane granatami.

Swoje osiągnięcia możemy śledzić w sposób bardzo szczegółowy zarówno w grze, jak i na specjalnie poświęconej do tego stronie. W ten sposób możemy również zapraszać znajomych do gry i tworzyć klany.

Jedyny błąd, który zauważyłem to naliczanie osiągnięć z opóźnieniem i czasam grając w któryś mecz z kolei, dostajemy odznaczenia z poprzedniej rozgrywki. Widocznie gra ma jeszcze problem z synchronizacją tych informacji.

Grafika i dźwięk

Co do oprawy graficznej pojawiły się głosy, że gra wygląda gorzej niż poprzednia część. W związku z tym przygotowałem kilka screenów porównawczych w tym artykule. Wydaje się, że w MC3 wszystko było przejaskrawione, co być może dla niektórych lepiej kryło widoczne na postaciach polygony. Modern Combat 4: Zero Hour oferuje inny rodzaj renderingu, nieco bardziej przygaszony. Obiektywnie rzecz biorąc postaci są troszkę bardziej szczegółowe, ale też specjalnie nie imponują. Zdarzają się również brzydkie, rozmyte tekstury w elementach otoczenia. Ogólnie poziom grafiki jest  jednak na pewno powyżej średniej. Dźwięk również jest na przyzwoitym poziomie. Pomijając kompletnie niezapamiętywalny podkład muzyczny, pozostałe odgłosy brzmią tak jak powinny.

Modern Combat 4: Zero Hour po raz pierwszy korzysta z silnika Havok do fizyki obiektów i modeli postaci. Pierwsze objawia się tym, że czasem można strącić jakieś pomniejsze pudło strzałem. Drugie skutkuje efektem ragdoll dla zabitych przeciwników, co niestety czasem powoduje błędy i takie ciało co jakiś czas lubi się zaciąć na innym obiekcie. Ciekawym efektem jest możliwość odstrzelenia wrogowi ręki czy głowy, co przypomina stare dobre Soldier of Fortune. Efekt gore można wyłączyć w opcjach.

Podsumowując Modern Combat 4: Zero Hour w aspekcie gry dla pojedynczego gracza trochę zawodzi. W stosunku do poprzedniczki kampania jest krótsza, lokacje i zadania mniej urozmaicone, jest też więcej błędów w skryptach, choć akurat to można poprawić łatkami. Z drugiej strony tryb multiplayer jest jednym z ciekawszych i najbardziej dopracowanych w całej serii. Konkurencji jest jak na lekarstwo dlatego koniec końców można zainwestować swoje pieniądze w produkcję Gameloftu. Nie spodziewajmy się jednak rewolucji. Miejmy nadzieję, że ta przyjdzie w piątej części gry. Wydaje mi się, że musi bo inni developerzy stawiają na nowe rozwiązania w nadchodzących grach typu Morning Star czy The Drowning.

Modern Combat 4: Zero Hour

Modern Combat 4: Zero Hour

by Gameloft


Aplikacja uniwersalna
6.99 EUR


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


Jeden Komentarz


  1.  
     
     
     
     
     

    Rzeczywiście, tryb single jest dość miałki. Nadmierne zamiłowanie do tandetnych wtrętów z przekleństwami w dialogach/monologach i ogólny brak epickości który cechuje odpowiednik na PC i konsole dyskredytuje kampanię singleplayer w Modern Combat 4. Pod tym w zględem MC3 prezentował zupełnie inny poziom, tam miałem wrażenie że już jest rzeczywiście o włos od jakości pełnometrażowych gier na PC. MC4 singleplayer to zwyczajny gniot.
    Gdy jednak dałem szansę multi – obraz gry zmienił się diametralnie. Widać na co Gameloft postawiło cały zapał przy tworzeniu MC4. Multi wciąga niesamowicie.





Zostaw komentarz


(required)