The Last Express – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: The Last Express definitywnie nie jest grą dla każdego. Zakochają się w niej fani przygodówek, historii i ci, którzy lubią intrygującą, pełną tajemnic fabułę. Dodatkowy próg wejścia, to dobra znajomość angielskiego. Jednak zdarzenia dziejące się w czasie rzeczywistym, ponad 30 zakończeń, niezależne postaci, które rzeczywiście są niezależne - to robi mocne wrażenie. I co najciekawsze, tym bardziej piorunujące, że od premiery gry minęło 15 lat. Niewiele jest produkcji, które oferują podobny poziom opowiadania historii.
 
Ocena
 
 
 
 
 
5/5


User Rating
25 total ratings

 

Plusy


Intrygująca, tajemnicza fabuła; Świetne sylwetki postaci; Wybitna muzyka; Stroje, wnętrza, styl graficzny zgodne z tamtą epoką; Ciekawa lekcja historii

Minusy


Raczej toporne sterowanie; technicznie nie zachwyca


0
Posted 1 lutego 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


The Last Expresss – wow! Ta oldschoolowa przygodówka naprawdę wciągnęła mnie na długie godziny. Intryga, miłość, zabójstwo, dwulicowi bohaterowie, w akompaniamencie politycznych zawirowań roku 1914, tuż przed wybuchem I wojny światowej – znajdziemy tutaj wszystko. Paleta charakterów postaci, ich motywy, ich cele są tu przedstawione w sposób wybitny. Dodatkowo wspaniała ścieżka dźwiękowa oraz odwzorowane w najdrobniejszych szczegółach wagony Orient Expressu sprawiają, że obok tej gry nie można przejść obojętnie. Pod warunkiem, że archaiczny interfejs nie będzie nam przeszkadzał. No i znamy angielski na przyzwoitym poziomie.

Jak to się zaczęło?

The Last Express powstało 15 lat temu. Krytycy przyjęli grę bardzo ciepło, jednak produkcja zaliczyła spektakularną klapę finansową. Kosztująca niemal 6 mln dolarów gra miała ogromnego pecha do wydawców i koniec końców spotkała się z całkowitym brakiem promocji i planu sprzedaży. Gra powstawała 5 lat, a skrypt dialogowy obejmował 800 stron. Unikalna technika kręcenia i post-produkcji materiałów wideo nadawała warstwie graficznej unikalny charakter. Robiło to naprawdę mocne wrażenie. Czy jest tak i dziś?

the last express

Paryż – Konstantynopol, proszę wsiadać, odjazd!

W grze wcielamy się w niejakiego Roberta Catha, amerykańskiego lekarza, na którym ciąży oskarżenie o morderstwo. Cath z pomocą przyjaciółki na motocyklu dostaje się do jednego z wagonów Orient Expressu. Ma tam spotkać się ze swoim przyjacielem Tylerem Whitney. Nie chce zdradzać ani trochę świetnej fabuły, ale spotkanie z Tylerem nie będzie należało do najprzyjemniejszych. Motywem przewodnim historii przedstawionej w grze jest tajemniczy obiekt – Feniks. Spaja on historię niemal wszystkich postaci, które podróżują słynnym pociągiem.

Intryga poprowadzona jest z Hitchcockowską precyzją. Na początek jest mocne uderzenie, a potem napięcie ciągle rośnie. Zostajemy wplątani w polityczną grę między głównymi mocarstwami ówczesnego świata, gdyż przedstawicie tych krajów znajdują się w wagonach. Podsłuchując ich rozmowy, czytając przypadkowo zostawione notatki lub wprost włamując się do cudzych przedziałów dowiadujemy się kto jest kim i jakie przyświecają mu cele.

the last express

Gra jest nieliniowa, nasze działania powodują określone reakcje wśród pasażerów. Konsekwencje naszych akcji często widać dopiero po (długim) czasie. Często są one dla nas tragiczne i kończą się śmiercią. W grze jest około 30 fatalnych dla naszego bohatera zakończeń, na różnych etapach fabuły. Dodatkowo mamy do czynienia z czterema zakończeniami, które są ok. Ale tylko jedno z nich pozwala nam dotrzeć do samego końca opowieści. Co ciekawe w planach był prequel i sequel, a opowiedziana w The Last Express historia jest po środku większej całości i to widać. Część wątków nie znajduje niestety rozwiązania. Można nawet stwierdzić, że po napisach końcowych wiemy mniej, niż więcej. Ma się ochotę dalej poznawać tą historię.

the last express

Najciekawszym elementem The Last Express jest to, że odbywa się w czasie rzeczywistym, tyle że 6 razy szybciej niż normalnie. Jest to prawdziwy majstersztyk scenariusza. Nie sposób w jednym podejściu usłyszeć wszystkie rozmowy, bo fizycznie jesteśmy w innej części pociągu. Czasami mogą nas ominąć ważne wydarzenia, tylko dlatego, że nie byliśmy w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu. Prawdziwie stresujące są jednak sytuacje, w których musimy działać szybko. Czasami musimy odwrócić czyjąś uwagę, włamać się do przedziału, a potem szybko wydostać się przez okno, bo inaczej zostaniemy nakryci. Ilość rozgałęzień fabuły jest imponująca i tak jak wspomniałem prowadzi do nieoczekiwanych, zwykle nieprzyjemnych skutków. Podoba mi się, że inne postacie nie czekają na nasze akcje. Żyją swoim życiem. Cudownym przykładem jest koncert na fortepian i skrzypce, który w grze trwa 20 realnych minut. Podczas koncertu, musimy się spieszyć, żeby skorzystać z nieobecności lokatorów przedziałów i dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Równie dobrze możemy wysłuchać całego koncertu lub spędzić ten czas w swoim przedziale. Wybór należy do nas.

the last express

Podczas przechadzek po pociągu poznamy około 30 postaci niezależnych (oraz psa). Z częścią nie zamienimy ani słowa, ale zwykle są to charakterystyczne osobowości, mające wiele do powiedzenia. Takie charaktery jak Anna  Wolf, August Schidt czy Kronos na długo pozostaną w mojej pamięci. Aktorzy, którzy wcielają się w ich role są naprawdę świetni!

Orient Express był tyglem kulturowym na szynach i to wspaniale jest oddane w grze. Większość bohaterów mówi po angielsku, ale z charakterystycznym akcentem, zgodnym z krajem pochodzenia. Część dialogów prowadzą jednak w swoich ojczystych językach. Usłyszymy więc francuski, serbski, rosyjski czy niemiecki. Niestety gra nie ma opcji wyświetlania napisów dla dialogów angielskich, w związku z tym musimy dobrze rozumieć ze słuchu (nasz bohater na szczęście mówi zrozumiale z amerykańskim akcentem). Ale gdy rozmawiamy z angielskim oficerem policji musimy nastawić lepiej uszy.

Jeśli coś nam się nie powiedzie, możemy cofnąć się do momentu, w którym popełniliśmy błąd i rozegrać daną sekwencję inaczej. Pierwszy raz spotykam się z grą przygodową, która oferuje tak dużo różnych ścieżek fabularnych. Przerażające jest też to, jak dużo można pominąć i stracić, nie zwracając wystarczającej uwagi na to co dzieje się dookoła. Jestem pod wielkim wrażeniem. Która „nowoczesna” gra oferuje takie możliwości? Śmiem twierdzić, że żadna. The Last Express pod tym względem jest grą wybitną i niespotykaną.

Jak w to się gra?

Tutaj trzeba od razu powiedzieć, że gra lekko trąci myszką. Sterowanie polega na przełączaniu się, strzałkami umieszczonymi na ekranie, na inne widoki. Zwykle mamy możliwość pójścia do przodu, do tyłu, obrotu głowy w lewo i w prawo. Oczywiście bez żadnych animacji – po prostu zmienia nam się wyrenderowany obrazek wnętrza pociągu. Jeśli coś da się użyć, pojawia się ikonka lupy. Mamy również do dyspozycji własny inwentarz, czytaj kieszenie swojego płaszcza. Jeśli jakiś przedmiot jest zbyt duży, nie możemy go tam schować i mając zajęte obie ręce musimy go przenieść w inne miejsce lub zostawić.

the last express

Niestety nasze tapnięcia w ekran są czasem źle interpretowane przez grę. Zdarza się również, że nie od razu nasze ruchy są wykrywane poprawnie. Szczególnie daje się to we znaki podczas quick time eventów (tak, 15 lat temu też występowały) i zmusza nas do powtarzania bardziej dynamicznych sekwencji.

W skrócie można powiedzieć, że na gameplay składa się chodzenie po pociągu, podsłuchiwanie rozmów, prowadzenie dialogów, włamywanie się do kabin innych bohaterów i granie na nerwach konduktorów. Od czasu do czasu przyjdzie nam zmierzyć się z zagadkami, które łączą wyczucie czasu i odpowiedniej sekwencji naszych działań. Możliwe, że jeśli w porę czegoś nie zrobimy, ktoś nas uprzedzi.

Jak to wygląda i brzmi?

The Last Express łączy prerenderowane tła wnętrza Orient Expressu z sekwencjami wideo, które później metodą rotoskopii zostały przekonwertowane na animacje, z zachowaniem ducha tamtego okresu. Wagony, prywatne przedziały, bagażownia czy odpowiednik Warsa są odwzorowane bardzo szczegółowo. Pomijam kwestie techniczne, bo nie sposób, żeby gra z poprzedniego wieku wyglądała super dobrze na Retinie. Wizualia robią jednak wrażenie. Co do animacji, to na początku jest lekki zawód, ponieważ mamy do czynienia raczej z pojedynczymi klatkami niż płynną sekwencją. To trochę jak interaktywny komiks. Ale 22 dni zdjęciowe z żywymi aktorami nie poszły na marne. Wszystkie postaci mają autentyczne stroje, zgodne z krajem pochodzenia, naturalną mimikę i zachowują się bardzo naturalnie. Warstwa graficzna przerobiona jest na styl art nouveau.

the last express

Można rozpływać się w komplementach dla oprawy dźwiękowej, zwłaszcza muzyce, skomponowanej przez Elię Cmirala. Wszystkie postaci brzmią autentycznie, muzyka dynamicznie zmienia się w zależności od sytuacji. Polecam przekonać się na własnej skórze.

The Last Express definitywnie nie jest grą dla każdego. Zakochają się w niej fani przygodówek, historii i ci, którzy lubią intrygującą, pełną tajemnic fabułę. Dodatkowy próg wejścia, to dobra znajomość angielskiego. Jednak zdarzenia dziejące się w czasie rzeczywistym, ponad 30 zakończeń, niezależne postaci, które rzeczywiście są niezależne – to robi mocne wrażenie. I co najciekawsze, tym bardziej piorunujące, że od premiery gry minęło 15 lat. Niewiele jest produkcji, które oferują podobny poziom opowiadania historii.

The Last Express

The Last Express

by DotEmu


Aplikacja uniwersalna
4.99 EUR

 


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)