Iesabel – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Iesabel to gra, którą trudno jednoznacznie ocenić pozytywnie lub negatywnie. Fabuła nie zapada w pamięć - to fakt, ale świetna mechanika samej rozgrywki przyciąga do ekranu na długo. Całość wygląda przepięknie, ale kosztem dużych problemów z utrzymaniem płynności, nawet na high-endowych urządzeniach z Jabłkiem. Świetne podkłady muzyczne kontrastują z często okropnymi odgłosami i tragicznym podłożeniem głosów pod główne postacie. Czy warto więc wydać te 2 euro na Iesabel? Jeśli jesteś miłośnikiem hack & slashy powinieneś to zrobić bez wahania. Jeśli nie - również powinieneś spróbować, bo sam gameplay jest przyjemny, bez mikropłatności z ciągłym wątkiem fabularnym (do ciebie mówię Gameloft). Koniec, końców polecam, mimo ogólnego niedoszlifowania. :)
 
Ocena
 
 
 
 
 
4/5


User Rating
68 total ratings

 

Plusy


Przyjemna, dosyć długa rozgrywka; Dopracowana, wygodna mechanika; Piękne lokacje i efekty; Wysoki poziom grafiki i podkładów muzycznych

Minusy


Fabuła nie zapada w pamięć; Kiepskie odgłosy i dialogi; Fatalna optymalizacja; Masa błędów w polskiej wersji językowej


2
Posted 18 lipca 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Ugh! Iesabel to twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony to chyba najlepsza jak do tej pory Diablo-podobna produkcja w AppStore, z drugiej pełna większych lub mniejszych bugów, niedoróbek i słabizn. Mimo to przykuwa do ekranu na dłuższy czas, ale sam się zastanawiam czy to nie był czas stracony. Jedno jest pewne – to moim zdaniem dużo lepsza produkcja niż recenzowany ostatnio Dungeon Hunter 4, spartaczony chorym systemem mikropłatności. Tu nie ma tego problemu. Twórcy oferują nam bite 8 godzin rozgrywki, za niecałe 2 euro. Jeśli jesteś fanem tego typu gier – nie zastanawiaj się. Ale, nie mów, że cię nie ostrzegałem.

iesabel

Fabuła – Ugh!

Powiedzmy sobie jasno – nie jest to najjaśniejsza strona Iesabel. Jest to typowa historia o wybrańcu, który ma ocalić świat. Tyle, że świat, który znamy to wioska i jej kilkunastu mieszkańców. Nie ma tu szczególnej epickości, którą chcą nam wmówić twórcy. Nieszczególnie śledziłem jej zawiłości, w każdym razie zaczynamy od wyboru jednej z dwóch postaci: barbarzyńcy lub wiedźmy. Budzimy się prawie nadzy, wśród świeżych ciał naszych kompanów podróży, a jedyne co pamiętamy, to postać szamana, z którym mieliśmy się skontaktować. No i biegamy od szamana Sasa do Lasa, wykonując poszczególne questy, obejmujące wycięcie w pień wszelkich szkaradztw, które staną na naszej drodze. Jest to raczej standard w hack&slashach, nieprawdaż? Było by to całkiem do przełknięcia (lub do zapomnienia), gdyby nie dialogi między postaciami. Rozmowa między naszym bohaterem, a innym sprowadza się do pyskówek i niewybrednych żartów. Właściwie nikt, kogo poznajemy na swej drodze nie da się polubić. Wszyscy są grubiańscy, sprowadzają nas do roli chłopca na posyłki i mówią półprawdy. Są odpychający jednym słowem. Druga rzecz – polska wersja (mimo, że to rodzima produkcja) prosi się o poprawki. Grając wiedźmą wszyscy zwracają się do nas w rodzaju męskim, często brakuje polskich znaków, wyrazy są źle odmieniane, polska wersja miesza się z angielską, itp. Psuje to dodatkowo nikłą chęć bliższego zgłębienia przedstawionej historii.

iesabel

Mechanika – Wow!

Pomińmy fabułę i skupmy się na najważniejszym. Jak się w to gra? Gra się naprawdę świetnie! Zacznijmy od sterowania. Możemy, niczym kliknięciem myszy, wskazywać postaci, gdzie ma pójść i kogo zaatakować, poprzez tapnięcie. Dla mnie jednak lepiej sprawdzał się wirtualny analog, z tej prostej przyczyny, że mogłem jako wiedźma rzucać czary, a równocześnie manewrować postacią, aby ciągle zachowywać dystans (bo w zwarciu wiedźma szybko traci zdrowie). Na ekranie mamy sporo dowolnie konfigurowalnych slotów, gdzie możemy umieścić ulubione czary, napoje i wzmacniacze – jest to naprawdę bardzo elastyczny i wygodny system.

iesabel

Trochę gorzej wypadają karty statystyk i umiejętności postaci. Samo rozstawienie elementów jest ok i nie sprawia problemów, ale ponownie dają o sobie znać braki w opisach przedmiotów, nachodzące na siebie wyrazy i ogólne wrażenie niedoszlifowania. Możemy jednak w łatwy i czytelny sposób przydzielać umiejętności, podnosić statystyki i dozbrajać naszą postać.

Skoro jesteśmy przy uzbrojeniu, to nie mamy tu do czynienia ze szczególnie rozbudowaną pulą oręża i zbroi. Na szczęście nie ma też tragedii – dla każdej postaci znajdzie się kilka rodzai różnych elementów ochronnej garderoby oraz narzędzi do siania spustoszenia. Zestawienie przedmiotów urozmaicają zmienne statystyki poszczególnych ich rodzai, a także specjalne właściwości niektórych.

iesabel

Postać ma sporą ilość różnego rodzaju mocy. W przypadku wiedźmy są to czary, umiejętności pasywne oraz możliwość samodzielnego tworzenia mikstur. Czary w grze są naprawdę potężne. Być może nawet zbyt potężne. Za pomocą ognistej trąby powietrznej byłem w stanie wycinać całe zastępy przeciwników, dbając tylko o uzupełnianie many. Podobnie rzecz miała się z bossami, których kliku na swej drodze spotkacie. Innym czarem, z którego często korzystałem było przyzywanie towarzyszy, którzy skutecznie przyciągali do siebie uwagę wrogów, dzięki czemu możliwe było ostrzeliwanie ich z dystansu.

iesabel

Jestem pełen uznania dla osób, które projektowały lokacje. Praktycznie każda jest inna, ma swój unikalny charakter oraz kolorystykę. Ścieżki poprowadzone w system labiryntów zmusza nas do pogłębionej eksploracji i odkrywania skarbów. Wrogowie co jakiś czas odradzają się, dlatego w łatwy sposób, możemy zatrzymać się na chwilę i pogridnować. Każda miejscówka jest bardzo bogata w detale, przeciwnicy są odpowiednio dobrani do scenerii, a całość tworzy spójny świat. Szczególnie przypadł mi do gustu cmentarz, gdzie co jakiś czas znienacka powstają hordy zombie i próbują nas zabić.

Podsumowując, po świecie Iesabel bardzo przyjemnie się chodzi, hackuje i slashuje. Ta bezmyślna młócka a’la Diablo daje sporą dawkę frajdy.

iesabel

Oprawa audio-wideo – hmm…

Chce wszystkim powiedzieć, że Iesabel wygląda wspaniale. Koniec kropka. Promienie słońca przechodzące przez liście drzew, mgła na bagnach, gęsta trawa na cmentarzysku, ciasne skąpane w czerwieni korytarze katakumb – to robi wrażenie! Ale coś za coś. W opcjach gry występują trzy elementy: efekty pełnoekranowe (efekt bloom i rozmycia), poziom detali (szczegółowość grafiki) i ruchoma trawa (przy włączonej opcji trawa odchyla się podczas ruchów postaci i czarów). Niestety optymalizacja leży. Na iPadzie 3, żeby komfortowo grać musiałem obniżyć do minimum poziom szczegółów i wyłączyć efekty (ale zostawiłem sobie trawę). Pomimo tego przy rzucaniu mocniejszych czarów poziom FPSów spadał do zatrważających wartości. W dalszym ciągu, nawet przy minimalnych ustawieniach, gra wygląda niesamowicie. Dungeon Hunter i jego cukierkowa stylistyka może się schować. Tu mamy świat wypełniony mięsem. Ale…

iesabel

Jest coś co psuje ogólne pozytywne wrażenie. Ruch naszej postaci, a konkretnie bohaterki. Przełączając ikonkę w prawym rogu możemy wybrać między chodzeniem, a bieganiem. Nie wiem czy twórcy animacji widzieli kiedyś biegającego człowieka, ale standardem jest, że podczas tej czynności podnosi się nogi do góry przynajmniej na chwilę. Niestety animacja biegu wygląda jak ruch Justyny Kowalczyk na zawodach (przypominam, że ona ma na sobie narty). Dawno nie widziałem tak pokracznego ruchu. Jest to o tyle dziwne, że pozostałe animacje, np. wrogów są całkiem ok.

Muszę jeszcze jednym słowem wspomnieć o efektach specjalnych. Rzucanie czarów jest przyjemnością. Różdżka strzela ognistymi kulami, które efektownie rozbijają się na wrogach, z kolei czary o większej mocy sieją spustoszenie i wyglądają na naprawdę potężne. Oświetlenie lokacji stoi również na wysokim poziomie.

iesabel

Trzy poziomy ustawień grafiki. Kliknij, aby powiększyć.

Ten świetny nastrój dopełnia interesująca muzyka, która przywodzi na myśl starosłowiańskie klimaty. Jest przy tym nietypowa i wyróżnia się z innych produkcji o podobnej tematyce.

Dlaczego więc przy tak dobrej muzyce, wszelkie odgłosy muszą być tak tragiczne? Nie chcecie usłyszeć umierającego szczeniaka lub wilka w grze. Brzmi to jakby ktoś próbował udawać je na siłę za pomocą piszczałki. Jednak najbardziej paskudnym dźwiękiem, który straszy mnie po nocach, to umierający goblin. Tak niepasującego, okropnego odgłosu dawno nie słyszałem. Tragiczne są również głosy bohaterów. Wiedźma brzmi jak z aplikacji edukacyjnej dla dzieci, a frazy typu „I’m getting rich” kojarzyły mi się z kasetą puszczaną na angielskim z rozmówkami. Z kolei barbarzyńca ma głos jak zzaświatów.

iesabel

Podsumowanie

Iesabel to gra, którą trudno jednoznacznie ocenić pozytywnie lub negatywnie. Fabuła nie zapada w pamięć – to fakt, ale świetna mechanika samej rozgrywki przyciąga do ekranu na długo. Całość wygląda przepięknie, ale kosztem dużych problemów z utrzymaniem płynności, nawet na high-endowych urządzeniach z Jabłkiem. Świetne podkłady muzyczne kontrastują z często okropnymi odgłosami i tragicznym podłożeniem głosów pod główne postacie. Czy warto więc wydać te 2 euro na Iesabel? Jeśli jesteś miłośnikiem hack & slashy powinieneś to zrobić bez wahania. Jeśli nie – również powinieneś spróbować, bo sam gameplay jest przyjemny, bez mikropłatności z ciągłym wątkiem fabularnym (do ciebie mówię Gameloft). Koniec, końców polecam, mimo ogólnego niedoszlifowania. 🙂

 

ps. nie testowaliśmy gry sieciowej, może jak ktoś w komentarzach zostawi namiary na serwer, to pogramy 🙂

 

Iesabel

Iesabel

by Forever Entertainment S.A.


Aplikacja uniwersalna
5.99 EUR


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


2 Comments


  1.  
    Bogucek
     
     
     
     
     

    W takim razie nie kupie raczej tej gry. Jednak dziwi mnie, iz chyba z applestora zniknal baldur’s gate. Szukam i szukam, ale nie pokazuje. Czy to moze tylko u mnie tego nie ma. Nie mam jailbreaka i wszystko kupuje, zeby nikt mnie nie posadzil, iz jestem cwaniakiem:D





Zostaw komentarz


(required)