Horn – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Trzeba ocenić Horna za to czym jest, a nie czym mógłby być. Mógłby być przenośnym ICO, osadzonym w innym uniwersum, ale nim nie jest. Jest natomiast wysokiej jakości produkcją z ciekawym systemem walki, interesującymi zagadkami przestrzennymi, wciągającym światem, dodatkowo ze świetną grafiką i oprawą muzyczną. Jest również, pod względem fabularnym bajeczką dla dzieci, z nędznie odegranymi rolami, które tylko psują klimat. Najlepiej więc grę ocenić samemu.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4.5/5


User Rating
20 total ratings

 

Plusy


Klimatyczny, ciekawy świat pięknie zaprojektowany od strony artystycznej i technicznej; ciekawy system walki; sporo oręża do wyboru; zagadki przestrzenne

Minusy


Miałka fabuła, godna bajki na dobranoc dla dzieci; Brak polskich znaków w tekstach; Niewielkie błędy w sterowaniu


0
Posted 30 marca 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Horn jest grą bardzo dobrą. Jedną z lepszych w AppStore ogólnie. Świat, który wykreowali jego twórcy jest ciekawy, duży i warty zwiedzania. To produkcja o bardzo wysokiej jakości wykonania. Gdyby… ach gdyby twórcy podjęli bardziej odważną decyzję i poszli o krok dalej, moglibyśmy mieć produkcję kultową – na miarę ICO, z której gra, mam wrażenie, czerpie inspirację. Zamiast tego mamy jednak fabularną opowieść na dobranoc dla dzieci. Bardzo tego żałuję.

Horn

Horn przywołuje na myśl wspomniane ICO i Shadow of the Colossus, gdy patrzymy na screeny. Jest chłopiec z rogami, jest dziwny i bogaty świat, są ciekawe, pięknie zaprojektowane kolosy, które nawet wyglądem nawiązują do tych z SotC. Jednak to tylko pozory. W Hornie nie ma miejsca na niedopowiedzenia, na melancholijny, oniryczny klimat, ani na głęboką więź między bohaterami. To zupełnie inna historia. A szkoda. Bo mogłoby wyjść z tego coś większego, głębszego. Cały świat przedstawiony i otoczka graficzna, aż się prosi, by dodać tu nutkę tajemnicy. Ta szansa została jednak zaprzepaszczona. W warstwie fabularnej dostajemy bardzo prostą historyjkę, przy której można by usnąć.

Dobranoc mamo…

Wcielamy się w postać Horna, który odkrywa, że wszystkie istoty wokół niego: zwierzęta i ludzie, zamienieni są w mechaniczno-kamienne stwory – w Pygonów. Po kilkunastu minutach gry dowiadujemy się, że stało się to za sprawą klątwy. Nikt jednak nie wie, kto, kiedy i w jaki sposób ją wywołał. Naszym zadaniem będzie się tego dowiedzieć i odczarować świat.

Horn

Zaczynamy od odnalezienia swojej cioci Bell (plizzz). Na swojej drodze spotkamy jeszcze kilka postaci, z którymi jednak nie będzie nam dane wejść w żadną interakcję słowną. Nie będą oni mieli dla nas żadnych zadań pobocznych. Ot będą stali jak kołki w jednym miejscu na mapie, jak wspomniana ciocia. O postępach w fabule dowiadujemy się poprzez komiksowe sekwencje, które czytane są przez mocno średnich aktorów. Jedyną wyróżniającą się na tym tle osobowością jest Pygon, którego pokonujemy na początku gry i przytwierdzamy jego głowę do pasa. Od tej chwili będzie naszym przewodnikiem, a zarazem największym wrogiem. Wg niego to ludzie są klątwą Pygonów, a nie odwrotnie. W związku z tym między głową kamiennego robota, a Hornem często dochodzi do różnic w wymianie zdań. Konwersacje między nimi to jedna z jaśniejszych punktów opowieści.

Horn

Horn, aby znaleźć lekarstwo na klątwę będzie musiał zwiedzić trzy krainy: rodzinną wioskę Cuthbert, nadmorską Suddene oraz śnieżne Westernese. Każda z nich służy jako baza wypadowa, do pozostałych lokacji, w których będzie toczyć się prawdziwa akcja. W każdym świecie musimy odblokować drzwi, które opieczętowane są magią. Aby to zrobić musimy znaleźć po 6 kryształów, ukrytych na końcu poszczególnych map. Po zdobyciu kryształu zawsze wracamy do naszej lokacji bazowej, aby się uleczyć i dokonać zakupów.

Podczas gry zbieramy kryształy oraz rdzenie. Obie znajdźki służą jako wewnętrzna waluta gry i można za nie kupić nowe miecze, ubrania o specjalnych właściwościach, amulety, bomby i mikstury leczące. Jak się pewnie domyślacie, gra oferuje mikropłatności. Nie są one w żaden sposób wymagane, ale bez nich możecie zapomnieć o posiadaniu arsenału różnych broni i kostiumów. Mi udało się po przejściu gry wymaksować tylko jedną broń, dokupić drugą i dodatkowo przebrać bohatera w inne wdzianko. Szkoda, bo gra oferuję naprawdę sporo różnego sprzętu skategoryzowanego w miecze, młoty, topory i kostury. Dlatego uważajcie na co się decydujecie i trzymajcie się tego wyboru.

Horn

Infinity Blade + Zelda + ekran dotykowy = Horn

Gdy zagłębimy się w świat Horna, będziemy musieli walczyć z kamiennymi robotami, rozwiązywać proste zagadki przestrzenne, a także pokonywać zręcznościowo – platformowe fragmenty poszczególnych lokacji.

Walka jest tu zbliżona do tej z Infinity Blade. Poprzez smarowanie palcem wyprowadzamy ataki. Możemy również robić uniki, rzucać bomby, aby ogłuszyć przeciwnika, a od czasu do czasu reagować na pojawiające się na ekranie znaczniki, gdzie po udanej akcji zadajemy wrogowi sporo obrażeń. Walka nie jest tylko prostym naparzaniem w ekran. Przeciwnicy mają słabe punkty, które chronione są zwykle grubą warstwą zbroi. Jeśli ją zniszczymy wystarczy 1-2 uderzenia w czuły punkt, aby go pokonać. Nie jest to jednak łatwe, bo nasi adwersarze mają spory zasób własnych ataków i tanio skóry nie sprzedają. Musimy więc odpowiednio operować atakami i unikami, aby nam się udało. Moim zdaniem walka w Horn jest nawet ciekawsza od tej z Infinity Blade, ponieważ wprowadza więcej swobody w wykonywaniu akcji. Nie ma jednak tylu rodzai przeciwników. Tych jest zaledwie kilkanaście, którzy ciągle się powtarzają, z nałożonymi kosmetycznymi zmianami w wyglądzie. Po każdej walce zostajemy ocenieni przez grę i w zależności od czasu, zadanych i poniesionych obrażeń, otrzymujemy gwiazdki i proporcjonalną ilość kryształów.

Horn

Rozwiązywanie zagadek przestrzennych to również ciekawy element gameplayu. Musimy odnajdywać ukryte dźwignie, które otwierają drzwi. Korzystać ze swojego rogu, którym za pomocą trzech melodii zmieniamy otoczenie wokół nas. Dodatkowo robimy użytek ze specjalnej rękawicy, która służy do przemieszczania się na duże odległości, za pomocą haków, ale również przydaje się jako podręczna kusza. Dzięki niej możemy m.in. podpalać odległe obiekty czy aktywować liny, po których niczym Lara z najnowszego Tomb Raidera, będziemy zjeżdżać. Czasem posłuży nam również do strącania uli (sic!) czy odpieraniu ataków. Zagadki przestrzenne nie są zbyt skomplikowane, ale trzeba poświęcić chwilę na zastanowienie się co zrobić dalej.

Horn

W grze występują też elementy platformowe. Czasami musimy gdzieś wskoczyć, czasem przejść po wąskiej ścieżce, wdrapać się na wyższy poziom. Nie ma w tym jednak wielkiej finezji ze względu na sterowanie.

Horn nie daje nam do dyspozycji wirtualnego analoga i kilku przycisków. Tutaj poruszamy bohaterem, po prostu wskazując mu palcem gdzie ma iść. Czasami jest to niewygodne, bo kamera nie ustawi się tak jak trzeba. Czasem trzeba kliknąć dwa razy, żeby Horn poprawnie zinterpretował położenie naszego palca. Generalnie jednak takie rozwiązanie się sprawdza i jest w pewien sposób nowatorskie i natywnie dostosowane do sprzętu, na którym działa. Podczas walki przełączamy się do innego widoku i tu już przyciski występują, choć ograniczone są do minimum.

Horn

Piękny Róg

Gra działa na silniku Unreal i niech mnie diabli, developerzy wiedzieli jak się nim posługiwać. Horn wygląda przepięknie zarówno pod względem technicznym, jak i artystycznym. Lokacje są bogate w detale, mamy ładne efekty świetlne, dobrej jakości tekstury. Przede wszystkim mamy jednak wspaniale wykreowany świat. Sam pomysł kamiennych robotów, sposób ich wykonania zasługują na brawa. Możemy podziwiać wspaniałe widoki, gdzie w oddali snują się monumentalne kolosy. I tu znowu pojawia się refleksja, dlaczego autorzy gry nie wykorzystali w pełni swojego pomysłu. Dlaczego olbrzymy, które podziwiamy z oddali nie są elementem kluczowym w grze, a jedynie ciekawym tłem dla wydarzeń? Dlaczego, powtarzam się, gra została sprowadzona do opowiastki, zamiast do tajemniczej powieści. Już się tego nie dowiemy.

Horn

Muzyka w grze jest również na wysokim poziomie. Dźwięki wiolonczeli, okaryny, fletni wychodzą na pierwszy plan soundtracku godnego ICO. Sami się zresztą przekonajcie. Możecie posłuchać fragmentów tutaj i kupić OSTa za 5$.

Tryb historii, jak można się spodziewać, nie ma zakończenia, które wryje nam się w pamięć. Ale wizja świata zachęca nas do zostania jeszcze chwilę i zrobienia czegoś jeszcze. Tu przychodzi nam z pomocą tryb zadań. Właściwie można go porównać ze sposobem gry w Infinity Blade. Nie mamy już takiej swobody w poruszaniu się po mapach. Naszym zadaniem jest przechodzenie od przeciwnika do przeciwnika i odbywanie coraz trudniejszych walk. Jest to naprawdę wciągający tryb, który pozwala dodatkowo nabić kryształów i rdzeni, aby ulepszyć swój sprzęt.

Horn

Jest w Hornie jedna, dość irytująca kwestia. Mianowicie polska lokalizacja. Domyślnie w naszym AppStore ściągamy wersję z polskimi napisami. Niestety zdaje się, że autorzy nie przewidzieli polskich ogonków w czcionce i wszystkie teksty są pozbawione naszych liter. Tworzy się więc zlepek spółgłosek, które ciężko rozczytać. Napisy wychodzą poza guziki, przewidziane do krótszych, angielskich nazw. Wygląda to nieciekawie i psuje chęć pogłębienia wiedzy o świecie gry, poprzez czytanie wpisów w dzienniku.

Horn

Horn jest dobry Horn jest zły

Trzeba ocenić Horna za to czym jest, a nie czym mógłby być. Mógłby być przenośnym ICO, osadzonym w innym uniwersum, ale nim nie jest. Jest natomiast wysokiej jakości produkcją z ciekawym systemem walki, interesującymi zagadkami przestrzennymi, wciągającym światem, dodatkowo ze świetną grafiką i oprawą muzyczną. Jest również, pod względem fabularnym bajeczką dla dzieci, z nędznie odegranymi rolami, które tylko psują klimat. Najlepiej więc grę ocenić samemu. Można to zrobić grając najpierw w wersję free. Ja nie żałuję tych kilku godzin, których jej poświęciłem.

Horn

 

Horn™

Horn™

by Phosphor Games Studio, LLC


Aplikacja uniwersalna
1.99 EUR

Horn™ Free

Horn™ Free

by Phosphor Games Studio, LLC


Aplikacja uniwersalna
za darmo


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)