Godfire: Rise of Prometheus – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Godfire: Rise of Prometheus nie jest grą, którą zapamiętacie na długo i zdecydowanie nie będziecie mieli powodu do niej wracać. Historia jest krótka, gameplay pozbawiony urozmaiceń, animacje drętwe i powolne. Można jednak, gdy cena spadnie, poświęcić chwilę, aby wesprzeć Vivid Games w kolejnych projektach. Miejmy nadzieję, że bardziej udanych.
 
Ocena
 
 
 
 
 
3/5


User Rating
25 total ratings

 

Plusy


Ładna grafika; Dobrze wyglądające poziomy i postacie

Minusy


Powolne, schematyczne walki; brak urozmaiceń w gameplayu; Raptem 1,5 h fabuły; Nieciekawe walki z bossami


0
Posted 27 sierpnia 2014 by

 
Pełny artykuł
 
 


Godfire: Rise of Prometheus bardzo chciało być odpowiednikiem God of War na urządzenia mobilne, skrzyżowanym z Infinity Blade. Ambicje twórców były więc niezwykle wysokie. Co z tego wyszło? Chciałbym napisać, że coś udanego. Niestety ten tytuł jest co najwyżej średniakiem, z bardzo ładną grafiką. Przykro mi to pisać, bo w pewnym stopniu dyskredytuję pracę ponad 60 osób studia Vivid Games, które podobno tworzyło ten tytuł. Ale cóż mogę zrobić. Ta gra nie dorasta pierwowzorowi do pięt.

godfire-1

W grze wcielamy się w postać Prometeusza, który postanawia wykraść Heliosowi jego słoneczne serce (tak to przynajmniej wygląda). Scena podniebnej walki ujęta w intro pokazuje, że Godfire Spark, gdzieś się zawierusza, a naszym zadaniem będzie je odnaleźć. Nie będzie to jednak takie łatwe, bo na naszej drodze stanie kilka potężnych bestii i rzesza pomniejszych przeciwników. Na szczęście pomagać nam będzie tajemnicza, kobieca postać, która z jakiegoś powodu skazana jest na noszenie maski.

godfire-7

Fabuła jest bardzo luźną adaptacją mitu o Prometeuszu i w tym wydaniu nie jest absolutnie porywająca. Nigdy nas nie zaskakuje, postaci nie są interesujące, a ostatnią rzeczą, o którą się troszczymy, to wypowiadane przez nich dialogi. Na domiar złego, historii starcza ledwie na 1,5 godziny zabawy i odkrycie w sumie 7 lokacji. Bardzo się zdziwiłem widząc tak szybko napisy końcowe.

Od razu rzucają się w oczy zapożyczenia. Godfire garściami czerpie z serii God of War jeśli chodzi o lokacje i stylistykę. Oczywiście nic w tym dziwnego skoro obie gry dzieją się w zbliżonym uniwersum. Jednak do tej stylistyki z greckiej mitologii, dodane są motywy z Infinity Blade. Tatuaże na ciele bohatera, design broni i zbroi zawiera charakterystyczne dla IB nowoczesne, futurystyczne wręcz dodatki. Mamy więc połączenie greckich i nowoczesnych motywów. Nie wiem dlaczego twórcy na siłę chcieli się upodobnić pod tym względem do dzieła (IB), ale inspiracja jest aż nadto widoczna.

godfire-5

Sama rozgrywka to w założeniu kopia God of War. Prometeusz, chciałby niczym Kratos, z gracją tańczyć wokół wrogów, robiąc z nich mielonkę. Niestety przy Kratosie nasz bohater jawi się jak mucha w smole, a grację ma co najwyżej żółwia (nie ninja). Jego ataki są równie powolne, jak samo tempo potyczek. Walki nie są zbyt emocjonujące. Nasze ciosy opierają się na lekkim i mocnym ataku, które można łączyć w ciągle to samo kombo. Od czasu do czasu trzeba posłużyć się blokiem lub zrobić unik. Nie ma tu co liczyć, na urozmaicenia ataków, korzystanie z różnych rodzai broni, podrzutów czy innych cech charakterystycznych dla porządnych slasherów.

godfire-2

Podczas, gdy walki z mięsem armatnim są na swój sposób wciągające (zwłaszcza na wyższych poziomach trudności, gdzie trzeba naprawdę uważać), to walki z bossami są przeraźliwie nudne. Najmocniejsi przeciwnicy są niezwykle schematyczni w swoich działaniach, a my możemy zadać im większe obrażenia jedynie podczas odpowiednich momentów przewidzianych przez twórców. Zanim jednak odpowiednia animacji przeciwnika się odpali, trzeba w kółko robić to samo, czytaj blokować lub robić uniki. Przez to walka z szefem jest złem koniecznym, które trzeba znieść, aby skończyć grę. Gorzej, jak szef się akurat zatnie, jak na tym filmiku, prosto z mojej przygody:

Poza tym rozgrywka nie oferuje wielu urozmaiceń. Robimy kilka kroków, walczymy, robimy kolejne kilka kroków, walczymy, otwieramy skrzynie, walczymy, itd. Nie będę narzekał na ten schemat, bo to wyznacznik slasherów, ale jednak pomiędzy walkami przydałoby się jakiejś odmiany. Chodzenie po kładkach i banalnie proste puzzle, nie załatwiają sprawy.

Za pokonanych przeciwników zdobywamy punkty doświadczenia i pieniądze. Te możemy wydać na ulepszanie sprzętu. Fajnym motywem jest upgrade zbroi, ponieważ im bardziej ją ulepszymy tym więcej jej elementów widzimy na bohaterze. Samej postaci możemy wzmocnić zdrowie, atak, obronę i gniew. Ten ostatni jest paliwem do wyprowadzania ciężkich ataków, które dewastują przeciwników.

godfire-3

Podobały mi się projekty poziomów. Choć nie jest ich wiele, to przynajmniej każdy wygląda inaczej. Widać, że są one dopieszczone i całkiem bogate w szczegóły. Ogólnie grafika jest najjaśniejszym elementem Godfire. Zwracamy uwagę na ładnie wykonane oświetlenie, dużą ilość polygonów zarówno w modelu naszego bohatera, jak i przeciwników. Pod tym względem gra jest na wysokim poziomie. Niekoniecznie da się to powiedzieć o dźwiękach, ponieważ niektóre z nich, jak choćby ten który towarzyszy znajdowaniu pieniędzy, bardzo mnie irytował. Muzyka jest, ale nigdy nie wychodzi na pierwszy plan, więc trudno coś o niej więcej napisać.

godfire-4

Bardzo ładna grafika wymusza od nas jednak posiadanie highendowego sprzętu do płynnego działania. Grając na iPadzie 3 doświadczałem często ścinek w animacji i przestojów. Gra wyraźnie celowana była w lepszy sprzęt.

Niestety Godfire: Rise of Prometheus nie jest grą, którą zapamiętacie na długo i zdecydowanie nie będziecie mieli powodu do niej wracać. Historia jest krótka, gameplay pozbawiony urozmaiceń, animacje drętwe i powolne. Można jednak, gdy cena spadnie, poświęcić chwilę, aby wesprzeć Vivid Games w kolejnych projektach. Miejmy nadzieję, że bardziej udanych.

Godfire: Rise of Prometheus

Godfire: Rise of Prometheus

by Vivid Games S.A.


Aplikacja uniwersalna
2.99 EUR


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)