Fire Emblem Awakening – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Fire Emblem Awakening to gra niezwykła. Absorbuje w 100% uwagę, pozwala na zżycie się z bohaterami, oferuje interesującą historię i posiada genialny gameplay. Według mnie, ta gra nie posiada wad. Wszystkim gorąco polecam.
 
Ocena
 
 
 
 
 
5/5


User Rating
18 total ratings

 

Plusy


Fabuła, dialogi, rozgrywka, grafika, oprawa dźwiękowa - słowem wszystko

Minusy


Brak


0
Posted 10 kwietnia 2015 by

 
Pełny artykuł
 
 

Najchętniej Fire Emblem Awakening przyznałbym na wstępie 6 gwiazdek w mojej 5-cio gwiazdkowej skali, gorąco polecił natychmiast kupić grę, a jeśli nie macie 3dsa, kupić również ten sprzęt od Nintendo. Tak, ta gra jest tak dobra. I to nie tylko w gatunku strategii. To jedna z najlepszych gier, w jakie grałem ogólnie.

Fire Emblem Awakening to w głównej mierze strategia turowa z elementami RPG, gdzie na podzielonej na kwadraty mapie, wydajemy polecenia jednostkom tak, aby wygrać bitwę. Grę można porównać w swojej mechanice do Advance Wars z GBA lub do recenzowanej jakiś czas temu Project X Zone. Ma też wiele wspólnego z The Banner Saga, bo podobnie jak tam, ogromny nacisk stawiany jest na fabułę i budowanie relacji z członkami drużyny.

fire-emblem-awakening-6

Fabuła to jeden z najmocniejszych aspektów gry. Zaczynamy od kreacji postaci. Możemy wybrać płeć i bazowy wygląd bohatera, a także kilka odmian jego głosu. Niby nic, ale będzie to miało poważne konsekwencje. W zależności czy będziemy grali mężczyzną czy kobietą nasza przygoda będzie miała nieco inny wydźwięk. O mechanice poznawania się postaci opowiem za chwilę, dość powiedzieć, że gdy wybierzemy grę kobietą, będziemy szukać sobie męża, a gdy mężczyzną – żony.

Zaczynamy budząc się pośrodku polany z kompletnym zanikiem pamięci. Ostatnie co pamiętamy to walka przy boku rycerza imieniem Chrom z potężnym, złym magiem. Odnajduje nas drużyna Shepardów / Pasterzy, którzy pełnią rolę straży patrolującej królestwo. Ich zadaniem jest radzenie sobie z bandytami oraz zagrożeniami od strony sąsiednich państw. Nowo poznani przyjaciele, którym przewodzi Chrom, znany nam ze snu, zabierają nas do pobliskiego miasta, gdzie dzieje się coś złego – zaatakowali je bandyci. Szybko okazuje się, że nasz bohater lub bohaterka, jest świetnym strategiem i jest w stanie dowodzić drużyną, aby wygrać pierwszą potyczkę. Po tym pokazie umiejętności zostajemy przedstawieni władczyni królestwa – Emmeryn. Następnie zaczyna się jedna z najlepszych epopei rycerskich jaką widziałem w grach.

fire-emblem-awakening-1

Przygoda posuwa się do przodu, a my poznajemy mnóstwo nowych postaci, miejsc i tajemnic z nimi związanych. Ziemię atakują nieznane wcześniej potwory (Risen), królestwa toczą między sobą wojny, a dodatkowo dzieją się anomalie, które zaważą o losie bohaterów i całego świata. Gdzieś ponad tym wszystkim majaczą postacie mitycznych smoków, które również odegrają istotną rolę w tej historii.

Historii dodajmy, którą w dużej mierze pisze sam gracz. W zależności od naszych wyborów, od tego które postaci się między sobą polubią, a nawet zakochają, których bohaterów odnajdziemy podczas naszych wędrówek po świecie, tak będą kształtować się dialogi. Oczywiście to tylko złudzenie, bo historia jest liniowa, ale to, co dzieje się pomiędzy głównymi wydarzeniami i mnogość różnych kombinacji relacji między postaciami jest niesamowita.

fire-emblem-awakening-7

Dodajmy do tego jeden istotny fakt – nasze postacie mogą zginąć w walce, gdy wybierzemy „Normal mode” podczas startu rozgrywki. Gdy tak się stanie, daną postać tracimy bezpowrotnie, ze wszystkimi dialogami, które mogłaby wygłosić, przyjaciółmi z którymi mogła by się poznać i questami pobocznymi,w których mogłaby uczestniczyć. Jedynym ratunkiem jest restart gry i powtórzenie bitwy. Można też wybrać „Casual mode”, gdzie postaci odradzają się po walce, ale zdecydowanie tego nie polecam. Nie ma już wtedy takich emocji towarzyszącej potyczkom.

A te są zaprojektowane w mistrzowski sposób. Każda nasza decyzja ma tu znaczenie. Jeśli nie chcemy, aby nasi bohaterowie ginęli musimy zwracać uwagę na wiele parametrów. O część z nich musimy zadbać przed rozpoczęciem bitwy. Pierwsze co robimy, to dobranie jak najlepszego oręża dla klasy naszych bohaterów. Dostępnych jest kilkanaście mocno zróżnicowanych klas: od podstawowych magów, rycerzy, łuczników, przez konnych, złodziei, zabójców, po bardziej nietypowe typu manakete (człowiek – smok), taguel (człowiek – wielki królik) czy jednostki powietrzne – jeźdźców na pegazach czy wyvernach. Każda z klas ma dostęp do kilku rodzai broni: mieczy, toporów, włóczni, białej i czarnej magii, z czego każda ma po kilkanaście „gatunków”, a te z kolei związane są z umiejętnościami bohaterów. Co ciekawe postaci uczą się lepszego wykorzystania broni, poprzez ich używanie na polu walki, a więc gdy częściej walczymy mieczem, tym szybciej awansujemy na wyższy poziom w jego użyciu. Czy wspomniałem, że każda broń ma swoje statystyki, możliwości specjalne oraz możliwość ulepszania, a dodatkowo ulega degradacji? A czy mówiłem, że klasy postaci można ulepszać w ich bardziej potężne wersje? Można.

fire-emblem-awakening-4

Z kolei każdego z bohaterów opisuje kilkanaście statystyk, które zwiększają się podczas awansu na wyższy poziom lub po użyciu odpowiednich przedmiotów. Postacie zdobywają też w trakcie przygody dostęp do dodatkowych umiejętności, które można traktować jako ataki specjalne, używane losowo podczas bitew.

Bardzo istotną kwestią jest również budowanie relacji między bohaterami. Każdy z każdym ma 4 poziomy zżycia się ze sobą, od C do S, gdzie S oznacza małżeństwo. Ulepszamy relacje między bohaterami, wsłuchując się w ich rozmowy w obozie oraz oczywiście na polu bitwy. Postacie walczące obok siebie, po każdej turze otrzymują serduszko, co przekłada się na lepsze więzi. Te z kolei mają wymierną korzyść. Dwie postacie walczące ramię w ramię o mocnym współczynniku relacji, bardzo często chronią drugą osobę przed atakiem, dzięki czemu ta nie doznaje obrażeń. Przydaje się to zwłaszcza pod koniec gry i przy wyższych poziomach trudności.

fire-emblem-awakening-3

Gdy mamy już dobraną broń i czary, użyte przedmioty wzmacniające i zawężone relacje między bohaterami, możemy przystąpić do walki. Najpierw wybieramy, które postaci z drużyny będą brać w niej udział, a następnie tworzymy ich startowe rozmieszczenie. W naszej turze po kolei, w dowolnej kolejności, wydajemy rozkazy jednostkom. Tak jak wspomniałem, musimy brać pod uwagę relacje między bohaterami w ich ustawianiu na mapie, ze względu na strategiczne korzyści z nich płynące. Każda postać ma określoną ilość pól, które może przebyć podczas jednej tury, gdzie na końcu może wykonać atak, użyć przedmiot lub po prostu zaczekać. Patrzymy też na ukształtowanie terenu, ponieważ las może skutecznie spowolnić konnych. Magów i łuczników lepiej stawiać w drugiej linii, ze względu na większy zasięg ich ataków, a jednostki latające lepiej trzymać z dala od wrogich łuczników. Trzeba też pamiętać o jednostkach, które posiadają czary lecznicze.

Po naszej turze, kontrolę przejmuje sztuczna inteligencja, która wykonuje własne działania. Gdy dochodzi do starcia, z widoku mapy przenosimy się do widoku bezpośredniej potyczki dwóch jednostek ukazanej z boku (możemy się przełączyć również w tryb FPP). Bohaterowie wymieniają między sobą ataki, a ich rezultat widzimy w postaci super fajnych animacji na ekranie.

Podczas walk mogą zdarzyć się dodatkowe dialogi i dodatkowe zadania, np. w postaci ochrony danej jednostki, albo konieczności porozmawiania z kimś. Na każdej mapie mamy też skrzynie z ciekawymi przedmiotami oraz specjalne pola z bonusami.

fire-emblem-awakening-5

Bitwy, których przyjdzie nam stoczyć kilkadziesiąt podczas wątku fabularnego i praktycznie nieograniczoną ilość podczas losowych potyczek, nigdy mi się nie znudziły. Każda z nich mimo, że w gruncie rzeczy podobna do siebie, stanowi osobne, mocne przeżycie. Gdy ważą się losy życia i śmierci bohatera, zagryzamy zęby, żeby podjąć dostatecznie dobre decyzje. Nie raz głośno rzucałem mięsem, gdy moja taktyka okazywała się bezużyteczna. Satysfakcja z każdej wygranej potyczki jest jednak ogromna i wynagrodzona nowym sprzętem, pogłębionymi relacjami i zdobytym doświadczeniem, a przede wszystkim nowymi dialogami, posuwającymi fabułę do przodu. Rozgrywka w Fire Emblem Awakening wciągnęła mnie całkowicie i pochłonęła na 36 godzin, przy czym nie odkryłem wielu pobocznych postaci i odbyłem jedynie obligatoryjne walki + tylko kilka pobocznych. To powód, dla którego do gry będę jeszcze wracał.

Gra na 3dsie wygląda wyśmienicie, a momentami fenomenalnie. Najbardziej rzucające na kolana są filmy stworzone na potrzeby fabuły, zrealizowane w 3d, ze świetną mangową stylizacją. Bardzo bym chciał, aby kiedyś powstała jakaś seria anime w tej technologii. To da się porównać jedynie z wysoko budżetowymi anime typu Appleseed (o tym już niedługo). Drugie w kolejności najbardziej efektowne sceny to widok walk. Zrealizowane na silniku robią wrażenie świetnymi, płynnymi animacjami, efektami zwłaszcza przy rzucaniu czarów i atakami specjalnymi, gdzie postacie wygłaszają złowieszcze kwestie (moja ulubiona: I’ll kill you twice rzucana przez Sully). Poza tym sceny przerywnikowe, dialogi i sam widok mapy są również wykonane na najwyższym poziomie.

Równie wysoko stawia poprzeczkę oprawa muzyczna, której poszczególne motywy mógłbym zanucić na wyrywki. Ogólnie udźwiękowienie gry idealnie sprawdza się podczas przygody i nigdy nie męczy uszu. To jest prawdziwa produkcja AAA, nie dostępna na inne platformy i jeszcze długo myślę nieosiągalna na smartfonach. Dla takich gier kupuje się 3dsa.

Na koniec mam jeszcze jedną myśl, która świadczy o tym, co najbardziej cenię w grach: klimat, scenariusz i dobrze napisane postaci. Jestem w stanie wymienić po imieniu każdego bohatera z mojej drużyny, pamiętam jakie mają charaktery, często humorystycznie nakreślone podczas dialogów. Pamiętam, że nie mogłem sobie darować, gdy zginął młody mag, który niedawno przyłączył się do drużyny, a ja nie powtórzyłem potyczki, aby naprawić swoje błędy. Pamiętam jak zabawnymi postaciami w grze są dziewczyny – smoki (sic!). Uwielbiam każdą jedną postać, którą spotkałem w grze i naprawdę się z nimi zżyłem. Niejedna z nich mogła by być kandydatką / kandydatem na waifu czy husbando, o czym może świadczyć ogromna ilość fanartów.

Fire Emblem Awakening to gra niezwykła. Absorbuje w 100% uwagę, pozwala na zżycie się z bohaterami, oferuje interesującą historię i posiada genialny gameplay. Według mnie, ta gra nie posiada wad. Wszystkim gorąco polecam.

 

 


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)