Dead Effect – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Dead Effect to bardzo przyzwoita produkcja, która bierze zapożyczenia z najlepszych tytułów. I mimo tego, że jest trochę nieoszlifowana, to dostarcza więcej radochy niż niejedna produkcja AAA pokroju Dead Trigger. Tutaj mamy wątek fabularny, brak mikropłatności i całkiem długą kampanię. Polecam fanom zamkniętych, kosmicznych korytarzy.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4/5


User Rating
189 total ratings

 

Plusy


Fajny klimat poparty dobrą muzyką; Hektolitry krwi na ścianach; Spójny wątek fabularny; Brak mikropłatności

Minusy


Powtarzalne lokacje; Nieoszlifowane animacje; Tragiczny voice acting


0
Posted 12 października 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Dead Effect nie jest może majstersztykiem, ale ma swoje istotne zalety: dzieje się na statku kosmicznym, krew leje się strumieniami i występują tu zombie. Oprócz tego w przeciwieństwie do nowej mody, ma wątek fabularny, a nie zbiór niepowiązanych ze sobą misji, jak w przypadku Dead Trigger czy The Drowning. I mimo, że przedstawiona historia nie jest najwyższych lotów, to i tak przy tej produkcji bawiłem się znacznie lepiej, niż przy wspomnianych, wysoko budżetowych tytułach. Tym bardziej, że nie jestem na każdym kroku atakowany przez mikropłatności.

dead effect

Gdy zacząłem wątek fabularny od razu przypomniałem sobie takie tytuły jak System Shock 2, Dead Space i Doom 3. Design pomieszczeń, holografy, stacje lecznicze, a przede wszystkim dźwięki otwieranych drzwi, przycisków, wind bardzo przypominają tamte gry. Uwielbiam te klimaty, dlatego od początku miałem pozytywne nastawienie, mimo ewidentnych zapożyczeń.

Zaczynamy budząc się w komorze hibernacyjnej (a jakże) , aby szybko się zorientować, że na statku dzieją się złe rzeczy (oczywiście). Większość załogi nie żyje (jasna sprawa), a inni zamienili się w zombie (of course). Naszym zadaniem będzie dowiedzieć się kto za tym stoi (wiadomo), a na początku będzie pomagać nam tajemniczy naukowiec, z silnym niemieckim akcentem (chyba już wiecie co się zdarzy?).

dead effect

Co ciekawe możemy sobie wybrać jedną z dwóch postaci, w którą bedziemy się wcielać. Może być to weteran wojenny lub kobieta – zabójczyni. Różnica objawia się, oprócz głosu, w innym rodzaju broni, który dostajemy na początek.

Podczas naszej przygody odwiedzimy wiele zalanych krwią korytarzy statku kosmicznego, będziemy szukać amunicji, pieniędzy oraz znajdziek w postaci tabletów oraz specjalnych hologramów. Są one sprytnie ukryte i za pierwszym razem może nam się nie udać znaleźć je wszystkie. Przede wszystkim będziemy jednak dużo strzelać.

dead effect

Zombie mają kilka rodzai animacji. Czasami idą spokojnie, aby nagle przyspieszyć i rzucić się na nas niespodziewanie. Niektóre pełzają, niektóre biegną jak szalone. Rodzai przeciwników nie jest może wiele, ale występują w dość dużych ilościach i nie ma czasu na to, aby liczyć klony. Na pewno potrafią dać się we znaki. Zwłaszcza, że mają tylko jeden cel – zbliżyć się do nas i zabić.

Mamy oczywiście do dyspozycji duży arsenał broni, którą możemy kupić za znalezione podczas gry kredyty. Każda z nich ma też 4 statystyki, które możemy ulepszać. Radzę przywiązać się raczej do jednego typu broni i próbować ją upgrade’ować, bo podczas zabawy trudno przełączać się między pukawkami, będąc atakowanym przez hordę żywych trupów.

dead effect

Sterowanie na początku może odrzucić przez domyślnie kiepsko ustawione przyciski. Na szczęście wszystkie możemy dowolnie sobie poprzestawiać. Na ekranie oprócz wirtualnego analoga mamy przyciski dotyczące strzelania oraz zwolnienie czasu. Tak, tak, mamy tu bullet time, który naprawdę czasami się bardzo przydaje.

Nasza postać może rozwijać swoje umiejętności w specjalnych stacjach, co trochę przypominało mi cyberwszczepy z System Shocka. Po każdym etapie mamy staroszkolne podsumowanie naszych wyników, gdzie dowiemy się czy zdobyliśmy wszystko co się dało.

dead effect

Dead Effect zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, ale nie sposób nie zauważyć wad. Przede wszystkim widać, że jest to produkcja małego studia developerskiego. Animacje postaci są rwane, korytarze po chwili lubią się powtarzać i ogólnie wszystkie lokacje są do siebie podobne. Najgorzej jednak wypada podłożenie głosów dla występujących w grze bohaterów. Gdy wybierzemy mężczyznę jego teksty rzadko intonacją pasują do sytuacji. Niemiecki naukowiec to karykatura samego siebie, a na dodatek ciągle w tle słyszymy głos sztucznej inteligencji, która mówi jakby sobie z nas żartowała. No chyba, że to tak miało być, a ja nie zrozumiałem grepsu.

Z drugiej strony mamy bardzo dobrą grafikę, szczegółowe modele zombiaków oraz nad wyraz dobrą muzykę, która perfekcyjnie buduje napięcie. Oprócz tego miło jest popatrzeć jak fontanny krwi zalewają podłogi i ściany, a potem możemy podziwiać tak udekorowane na czerwono wnętrza.

dead effect

Dead Effect to bardzo przyzwoita produkcja, która bierze zapożyczenia z najlepszych tytułów. I mimo tego, że jest trochę nieoszlifowana, to dostarcza więcej radochy niż niejedna produkcja AAA pokroju Dead Trigger. Tutaj mamy wątek fabularny, brak mikropłatności i całkiem długą kampanię. Polecam fanom zamkniętych, kosmicznych korytarzy.

 

dead effect

 

Dead Effect

Dead Effect

by Bulkypix


Aplikacja uniwersalna
za darmo


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)