Dark Souls II – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Dark Souls 2 jest sequelem, który nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje. Brakuje przede wszystkim różnorodności i polotu w kreacji zapamiętywalnych, jak w pierwszej części, walk z Bossami i lokacji, które potrafiłyby zachwycić. Dlatego wciąż mam w pamięci piękne i diabelnie trudne sceny z pierwszej części i ani jednej podobnej myśli z drugiej. Mimo wszystko jest to wciąż świetny tytuł, zwłaszcza dla tych, którym brakuje tego uniwersum, a jedynkę znają jak własną kieszeń.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4/5


User Rating
41 total ratings

 

Plusy


Znów jesteśmy w świecie Dark Souls; Przejrzysta mechanika awansu postaci i usprawniania broni

Minusy


Wtórność; Brak pomysłów na bossów; Równie rozbudowany, ale znacznie mniej ciekawy świat


0
Posted 10 grudnia 2014 by

 
Pełny artykuł
 
 

Skończyłem właśnie Dark Souls 2. Po niemal 70 godzinach grania mogę w końcu podzielić się moimi przemyśleniami. Będzie tu wiele porównań do pierwszej części, bo nie sposób nie zauważyć, że sequel jest zdecydowanie słabszą produkcją. Z drugiej strony, znów poczułem pewien rodzaj magii, który przykuł mnie, na tak długo do ekranu tv. Dlaczego tak jest? Odpowiedzmy sobie na to pytanie, analizując i porównując obie części.

ds2-1

Fabuła

Historia w Dark Souls 2 jest równie enigmatyczna, co w jedynce. Znów otrzymujemy tylko strzępki informacji dotyczących fabuły. Poznajemy ją czytając krótkie fragmentu tekstu, tu i ówdzie rozsianych po świecie oraz od napotkanych NPCów. Niestety nie należą oni do osób, które wprost mówią, co mają na myśli. Taki rodzaj narracji ma swoich przeciwników, ale mi osobiście się bardzo podoba. Nadaje aurę tajemniczości, wprowadza ciągły niepokój, bo nie do końca wiemy, do czego kierują nas nasze czyny. Gra nie daje jasnych odpowiedzi, dlatego fani tworzą własne interpretacje przedstawionej opowieści. Po części fabuła dwójki łączy się z jedynką, ale to powiązanie jest widoczne dla tych, którzy faktycznie lubią zgłębić wszystkie sekrety gry.

Na naszej drodze spotykamy kilka przedziwnych postaci: wiedźmy, zagubionych rycerzy, zaklętych w kamień kupców, itp. Najistotniejszą dla nas osobą jest kobieta – Emerald Herald, która każe nam znaleźć potężne dusze, aby uporać się z klątwą nieumarłych. My również jesteśmy jej nosicielami i żeby nie stać się „pustym” – pozbawionym życia bytem, musimy gromadzić dusze, aby odbudowywać własne człowieczeństwo. Kobieta jest naszym przewodnikiem i postacią, która umożliwia nam awans na wyższy poziom.

Czy uda nam się przerwać błędne koło śmierci i odegnać klątwę? To pozostawiam już wam do odkrycia.

ds2-2

Świat

Świat gry jest co najmniej tak samo rozbudowany co w jedynce. Również tutaj mamy centralną lokację – Majulę, która jest bezpieczną ostoją, gdzie nikt nie może nas zaatakować. Tym razem jednak świat nie jest tak ciekawie skonstruowany jak w pierwszej części. Tam wszystko było spójne i połączone ze sobą, miało się wrażenie, że jest to jedna wielka przestrzeń, gdzie odnalezienie skrótu ma istotne znaczenie. W DS2 jest nieco inaczej. Mamy cztery główne ścieżki, po których brniemy coraz bardziej do przodu, aby następnie, odnajdując pierwotne ognisko wrócić do Majuli.

Również sposób przemieszczania się między ogniskami uległ zmianie. Teraz możemy dowolnie przeskakiwać z ogniska do ogniska, co znacznie skraca konieczność biegania ciągle po tych samych lokacjach. Mi ta zmiana akurat bardzo przypadła do gustu, choć przyznaję, że trochę zmniejsza nasze zżycie z otoczeniem. Pod koniec gry może się okazać, że nie znamy wszystkich lokacji na pamięć, jak to był w jedynce.

Niestety przy okazji świata, możemy wskazać największą wadę tej produkcji, mianowicie wtórność. Demon’s Souls i Dark Souls wyraźnie się od siebie różniły jeśli chodzi o różnorodność miejscówek. DS 2 sprawia wrażenie, że lochy, zamczyska, podziemia i lasy już gdzieś widzieliśmy. Ma to po części związek z faktu kontynuacji, przynajmniej w pewnym stopniu czasoprzestrzeni Dark Souls. Nie ma tu jednak efektu zaskoczenia. Tak, jakby lokacje były stworzone z mniejszym polotem i rozmachem niż w pierwszej części. Do dziś mam w głowie kilka pięknych obrazów, które wyryła mi w pamięci jedynka, czego nie mogę powiedzieć w żadnym przypadku o dwójce.

ds2-3

Mechanika

Główna mechanika rozgrywki nie zmieniła się praktycznie o jotę. Czyścimy świat z nieumarłych, pozyskując ich duszę. Za ich pomocą awansujemy. Dusze pełnią też rolę waluty. Na końcu każdej większej lokacji czeka nas potyczka z bossem. Za odnalezione kamienie możemy usprawnić nasz oręż. Zawsze możemy przyzwać kogoś do pomocy w walce lub samemu zaoferować pomoc. Nie zabrakło też potyczek PvP. Obecne są również przymierza.

Są jednak pewne zmiany, z których ja jestem zadowolony. Uproszczono system craftingu, który był dla mnie nieco zagmatwany w jedynce. Ilość różnych kamieni potrzebnych do awansu broni została zredukowana. Równie łatwo ulepszyć magiczne atrybuty: różdżkę maga, dzwonek kapłana czy rękawicę piromanty. Nie ma też problemu z używaniem jednocześnie piromancji z magią, bo bazują tym razem na tych samych umiejętnościach.

Ogólnie jest jakby łatwiej, choć poprzez żar ascezy można utrudnić sobie zadanie.

ds2-5

Walka

Największym zawodem dla mnie w DS2 to walka z Bossami. Widać ewidentnie, że pomysły na nich skończyły się przy pierwszej części. Przede wszystkim potyczek z potężniejszymi, niż mięso armatnie przeciwnikami jest nieco więcej. Tylko co z tego, gdy większość z nich to wielki rycerz z wielkim mieczem? Za mało wam rycerzy? Proszę bardzo, następny boss, to dwóch lub trzech rycerzy. W jedynce były dwa gargulce na dachu? Teraz damy cztery takie same gargulce. Zapomnijcie o prawdziwie niezapomnianych, epickich walkach jak z Ornsteinem i Smoughiem, o walkach które były moralnie trudne jak z wielkim wilkiem Sifem, o walkach z pięknymi istotami jak Moonlight Butterfly, którą mam teraz przed oczami. Nie mówiąc już o potyczkach z Nito (teraz mamy trzech Nitopodobnych typów), Bezłuskim smokiem Seathem czy Czterema Królami. W dwójce takich wspaniałych potyczek po prostu nie ma. To smutne, ale żadna walka z bossem nie została mi w pamięci. Dodatkowo są oni często łatwiejsi do pokonania niż zwykli przeciwnicy, których mijamy po drodze (o tobie mówię Sentinelu).

Zabrakło magii, zabrakło wyobraźni, zabrakło ciekawych pomysłów.

ds2-6

Co dalej?

Przed nami, przeznaczony na konsolę nowej generacji, kolejny duchowy spadkobierca Demon’s / Dark Souls, czyli Bloodborne. Mam na razie mieszane uczucia jeśli chodzi o ten tytuł. Widać, że rozgrywka, a ściślej mówiąc walka nie zmieniły się zbyt wiele. Może będzie więcej elementów multiplayer? Na pewno widać znacznie ładniejszą grafikę. Miejmy nadzieję, że nowy setting pozwoli na nowo rozbudzić wyobraźnię twórców.

Podsumowanie

Dark Souls 2 jest sequelem, który nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje. Brakuje przede wszystkim różnorodności i polotu w kreacji zapamiętywalnych, jak w pierwszej części, walk z Bossami i lokacji, które potrafiłyby zachwycić. Dlatego wciąż mam w pamięci piękne i diabelnie trudne sceny z pierwszej części i ani jednej podobnej myśli z drugiej. Mimo wszystko jest to wciąż świetny tytuł, zwłaszcza dla tych, którym brakuje tego uniwersum, a jedynkę znają jak własną kieszeń.

Jakie są wasze odczucia co do Dark Souls 2?

Jaką postacią przechodziliście grę? Ja, jak zwykle, mago-rycerzem 🙂

Do których przymierzy należeliście? Ja wybrałem przymierze Króla Szczurów.

Piszcie w komentarzach.


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)