Czas na anime: Tokyo Ghoul

 

0
Posted 4 maja 2015 by

Szukając kolejnego anime do obejrzenia, czytając różne recenzje, rankingi, itp. trafiłem w końcu na prawdziwą perełkę. Pierwszy sezon Tokyo Ghoul z 2014 roku i drugi sezon nazwany – Tokyo Ghoul √A, który w marcu tego roku zakończył emisję, to jeden z lepszych seriali, które oglądałem. Jest w nim wszystko co potrzeba: dużo akcji, romans, krew, przyjaźń, ocieranie się o filozoficzne rozważania. W przeciwieństwie do recenzowanego ostatnio Death Note postaci natychmiast skupiają na sobie uwagę i co najważniejsze da się je lubić. Nie są przy tym jednowymiarowi, niemal każdy z nich kryje niejeden ciekawy sekret, który poznajemy w trakcie trwania serialu. Zacznijmy jednak od początku.

tokyo-ghoul-1

Na początku była manga, wydawana od 2011 do 2014 roku i właśnie wydarzenia znane z komiksu, w formie skróconej przedstawiają dwa sezony anime. Od razu zwraca uwagę ciekawy świat wykreowany przez Ishidę Sui – autora serii. Na świecie oprócz ludzi żyją również Ghoule – istoty, które aby przetrwać muszą pożerać ludzkie mięso. Ghoule, podobnie jak ludzie mają różne charaktery i różnie patrzą na swoje działania. Niektórzy z nich gardzą sobą i swoim przekleństwem, inni robią z tego atut, traktując siebie jako istoty przewyższające homo sapiens. Obie grupy muszą jednak się ukrywać, część z nich prowadzi nawet normalne życie i próbuje integrować się z ludźmi.

tokyo-ghoul-4

Serial przedstawia głównego bohatera – Kanekiego, świeżo upieczonego studenta, który jest nieśmiały, zamknięty w sobie, a jego ulubionym zajęciem jest czytanie książek. Można powiedzieć, że to typowy ciamajda, z komiksów gatunku shounen. Kaneki poznaje piękną i tak samo kochającą książki Rize, z którą wychodzi do kawiarni. Szybko się jednak okazuje, że Rize to jeden z najbardziej krwiożerczych Ghouli, a jej jedynym celem jest pożarcie Kanekiego. On, podobnie jak wielu innych przed nim chłopaków, kompletnie się tego nie spodziewa. Próbuje desperackiej ucieczki. Jednak tuż przed zadaniem śmiertelnego ciosu chłopcu, na Rize spadają metalowe bele, znajdujące się na placu budowy. Okazuje się, że aby ratować życie Kanekiego lekarze przeszczepiają mu kilka organów Rize, która nie przeżyła tego wypadku. Prowadzi to do tego, że chłopiec staje się pół-ghoulem. Jak bardzo niedorzecznie by to nie brzmiało, te wydarzenia stanowią otwarcie do trzymającej w napięciu historii.

tokyo-ghoul-3

Kaneki będąc pół-ghoulem nie może ujawnić tego otoczeniu. Nie jest też akceptowany przez prawdziwych ghouli. Walczy ze sobą, ponieważ głód ludzkiego mięsa powoduje, że traci zmysły. Normalne jedzenie przestaje mu smakować, co więcej powoduje wymioty – od tego momentu nie jest w stanie nic przełknąć. Jedyne o czym myśli to zjedzenie człowieka.

Kaneki oszołomiony głodem wdaje się w bójkę z ghoulem i odkrywa niezwykłą właściwość. Każdy ghoul posiada Kagune – wyrastający z pleców organ, który może przybierać formę macek, szczypiec, kolców, czy odnóży podobnych jak u stawonogów. Chłopak nie potrafi kontrolować (jeszcze) swoich mocy, traci zupełnie nad sobą kontrolę i niemal zjada swojego najlepszego przyjaciela. Na szczęście do tego nie dochodzi. Kaneki trafia do kawiarni, w której pokojowo nastawieni ghoule, próbują prowadzić normalne życie. Jak w takim razie walczą z głodem? O tym sami się przekonacie. Widz dowiaduje się również, że jedyne co smakuje ghoulom, oprócz ludzkiego mięsa, jest kawa – jedyny napój, który mogą pić tak jak ludzie.

tokyo-ghoul-5

Od teraz Kaneki próbuje zrozumieć świat ghouli, poznaje ich zwyczaje, a jednocześnie chce znaleźć swoje miejsce na świecie. Od razu widać, że między nim a krnąbrną Touką iskrzy. To właśnie ten wątek trudnej miłości jest jednym z elementów, które mnie przykuły do anime. Przede wszystkim podobała mi się wielowymiarowość postaci i świata. Oprócz ghouli poznajemy członków specjalnego oddziału policji, stworzonego do walki z nimi. Posługują się oni pozyskanymi od ghouli Kagune, które przerabiają na broń – Quinque. Noszą je ze sobą w specjalnych walizkach i dzięki nim są w stanie walczyć z ghoulami jak równy z równym.

Poznajemy więc obie strony konfliktu, a w każdej z nich znajduje się plejada interesujących bohaterów. Czujemy rację zarówno ludzi, jak i ghouli, w tym świecie nie ma łatwych odpowiedzi, nic nie jest czarno białe. Możemy pytać się czy czasem ghoul nie jest bardziej ludzki, niż ludzie, a z drugiej strony jak bardzo potrafią być wynaturzeni. Największą przemianę w serialu przechodzi jednak Kaneki. W trakcie oglądania łącznie 24 odcinków jest kilka istotnych zwrotów akcji, które zmusiły mnie, aby obejrzeć anime ciurkiem. Kompletnie zatopiłem się w tym uniwersum.

tokyo-ghoul-2

Oczywiście rozterki egzystencjonalne i romans nie są tu główną atrakcją. Niezwykle efektowne są sceny walk, a jest ich w serialu bardzo dużo. Każda potyczka jest bardzo brutalna, krew i ludzkie części latają w powietrzu. Możemy podziwiać niezwykłe ewolucje ghouli, ich niezwykłe moce. Bohaterowie, którzy wcześniej wydawali nam się niezwyciężeni, często w następnym odcinku stają się krwawą papką, pokonani przez silniejszych, bardziej okrutnych osobników.

Dodajmy do tego świetną oprawę graficzną, niesamowite pomysły na Kagune i Quinque, odpowiednie żonglowanie scenami statycznymi i dynamicznymi, a będziemy mieli prawdziwie nowoczesne anime. Nie mogę też pominąć jednego z najlepszych openingów jakie słyszałem – Unravel grany i śpiewany przez Ling Tosite Sigure, którzy znani byli mi wcześniej z Psycho Pass (o tym niedługo).

Umiejętne połączenie wątków: romansu, powiastki filozoficznej i ogromnej ilości akcji oraz ciekawie nakreślony świat pozwala na wsiąknięcie w klimat. Jednak przede wszystkim wachlarz niezwykle interesujących postaci sprawia, że chce się więcej. I można dostać więcej.

W tej chwili wydawana jest druga część mangi – Tokyo Ghoul:re, której wydarzenia dzieją się kilka lat po tych, znanych z pierwszej serii komiksu. Są również opowiadania poboczne Tokyo Ghoul: JACK. Istnieje mocne prawdopodobieństwo, że jedno i / lub drugie zostanie przeniesione do anime. Trzeba też pamiętać, że samo anime to ledwie skrót 14-to tomowej mangi, z którą również warto się zapoznać.

Jestem w tym momencie całkowicie zaabsorbowany Tokyo Ghoul, dlatego mam zamiar zapoznać się ze wszystkim, co przed chwilą wymieniłem. Wam również polecam zrobić to samo – nie pożałujecie.


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)