Czas na anime: Death Note

 

0
Posted 26 kwietnia 2015 by

Death Note to seria anime produkowana w latach 2006 – 2007, na podstawie mangi o tym samym tytule. Mimo, że to jeden z bardziej znanych seriali, osobiście nigdy wcześniej o nim nie słyszałem, aż trafiłem na jednym z forów internetowych, na kogoś kto bardzo go polecał. Postanowiłem więc nadrobić zaległości, nie spodziewając się niczego konkretnego.

Serial zaczyna się, gdy główny bohater – Raito (Light) Yagami zauważa lecący z nieba, czarny notatnik. Postanawia go podnieść, a gdy to robi okazuje się, że jest on podpisany, jako „Notatnik Śmierci”. Jest w nim instrukcja, która mówi m.in., że każdy, kto zapisze na jego kartkach nazwisko osoby, na którą aktualnie patrzy (obojętnie czy na żywo, czy przed telewizorem, czy w gazecie), ta osoba zginie w przeciągu 40 sekund. Jeżeli nie poda się konkretnego powodu śmierci, człowiek zginie na skutek ataku serca. Drugą ważną zasadą jest ta, która mówi, że kto dotknie Notatnika Śmierci zobaczy postać, która go używała w zaświatach. Nasz bohater szybko się o tym przekonuje, bo niedługo potem przed jego oczami pojawia się Ryuk – Shinigami, którego najkrócej można przedstawić, jako niezbyt rozgarniętego bożka śmierci.

death-note-5

Raito po pierwszym szoku, który przeżywa widząc Ryuku, dochodzi do wniosku, że jeśli nie ma halucynacji i jest zdrowy psychicznie, a zaświaty wraz z Shinigami istnieją, powinien wypróbować czy Notes Śmierci działa. W Japonii i na całym świecie wzrasta fala przemocy, przestępstwa są na porządku dziennym, w telewizji ujawniane są coraz to nowe twarze zabójców, gwałcicieli, malwersantów, itd. Policja nie umie sobie z tym poradzić, złoczyńcy czują się bezkarni. Raito wkrótce zapisuje pierwsze nazwisko w notatniku i ku jego zdziwieniu, wskazana osoba ginie. Chłopak przeżywa szok połączony z ekscytacją.

Raito nie jest zwykłym uczniem. Jest, można powiedzieć, geniuszem – ma niezwykłą siłę charakteru, boli go niesprawiedliwość na świecie, nie może znieść, że silniejsi znęcają się nad słabszymi, że przestępcy tak bardzo niszczą społeczeństwo, które bez nich mogło by żyć spokojnie i bez strachu. Jest przy tym niezwykle przenikliwy, potrafi przewidzieć ruchy przeciwników, na wiele tur do przodu. Dlatego robi coś, co zaważy na jego życiu – określa się mianem Boga, sędziego i kata przestępców. Odtąd w swoim pokoju, będzie korzystał z Notatnika Śmierci, oglądając wiadomości i zapisując w nim podawane nazwiska przestępców. Staje się Kirą.

death-note-4

Widz, prawie od razu wie, kto jest Kirą, w przeciwieństwie do japońskiej policji. Natychmiast zostaje powołana specjalna grupa do jego schwytania, gdy jasne staje się, że ludzie w aresztach i więzieniach padają jak muchy, na zawał serca. Żeby było ciekawiej, na czele grupy staje ojciec Raito, który nie ma pojęcia, że to jego syn za wszystkim stoi. Niedługo potem, pojawia się również tajemniczy „L”, który jest najlepszym na świecie detektywem, od spraw niemożliwych. To on będzie miał istotny wkład w śledztwo i stanie się godnym przeciwnikiem Kiry.

Oglądając serial czujemy napięcie, gdy policja depcze po piętach Kirze, a ten próbuje przewidywać ich ruchy. Sprawy szybko zaczynają się komplikować, Raito obmyśla nowe plany zachowania anonimowości, a gdy pojawiają się agenci FBI chce jak najszybciej się ich pozbyć. Przestaje przebierać w środkach, korzysta z Notatnika nie zawsze, aby osądzać przestępców, ale również, aby pozbyć się niewygodnych osób. W międzyczasie dowiadujemy się też, o sposobie działania Shinigami i o samych zaświatach, co jest jednym z ciekawszych aspektów opowieści.

death-note-1

Tyle można napisać, nie zdradzając istotnych elementów fabuły. Seria liczy sobie 37 odcinków, więc jest możliwość spędzenia kilkunastu wieczorów z tą animacją. Roboczo można podzielić odcinki na trzy główne części, przy czym zdecydowanie najciekawsza jest pierwsza z nich. Mniej więcej do 15-17 odcinka jest to całkiem wciągająca opowieść, łącząca w sobie motywy detektywistyczne, strategiczne i filozoficzne. Z napięciem można śledzić pojedynek między Kirą, policją i tajemniczym „L”. Pojedynek dwóch ekscentrycznych geniuszy, gotowym poświęcić wszystko, aby przechytrzyć drugiego. Oglądamy rozbudowaną grę w szachy, gdzie pionkami są zwykli ludzie.

Tyle, że serial ciągnie się dalej, a słowo „ciągnie” jest tu trafnym określeniem. Druga część anime, to można powiedzieć swego rodzaju wypełniacz. Fakt, że następuje bardzo duży zwrot fabularny, nie pomaga szczególnie w śledzeniu dalszych wątków bohaterów. Trzecia część, po kolejnym zwrocie akcji, próbuje klimatem nawiązać do początkowych odcinków i w dużej mierze się to udaje, ale nie ma już tych emocji, co na początku. Coraz więcej widać niezałatanych dziur w scenariuszu, a wykreowany świat staje się coraz mniej wiarygodny, przez ciągłe naginanie początkowo ustalonych zasad.

death-note-2

Nie pomaga też dwójka głównych bohaterów, a więc Raito i jego przeciwnik „L”. Ani z jednym, ani z drugim trudno mi się było jakkolwiek utożsamić. Raito – Kira jest osobą, którą ciężko polubić, a jesteśmy skazani na patrzenie na jego działania przez całą serię. „L” z resztą, też nie jest lepszą postacią. Sami się przekonacie, widząc go po raz pierwszy, czy jego nawyki i manieryzmy nie doprowadzą was do szału. Koniec końców, okazało się, że najbardziej podobały mi się Shinigami, które przekornie pełnią rolę komediową w serialu.

Nie zmienia to faktu, że serial ogląda się dobrze. Widać tu ładną kreskę i ciekawe projekty postaci, zwłaszcza Shinigami. W ciągu 37 odcinków wiele się dzieje, jest dużo akcji, całkiem sporo momentów zabawnych, więc na pewno nie jest to stracony czas. Jeśli ktoś nie ma tego anime na liście obejrzanych, zdecydowanie warto to nadrobić, bo serial jest niezwykle popularny, istnieje wiele gadżetów z nim związanych. Ja jednak nie poczułem, że to anime, do którego będę chciał wracać.

Dla szukających wrażeń, oprócz mangi jest jeszcze dwuczęściowy film z prawdziwymi aktorami i komputerowymi Shinigami, ale ja wymiękłem, po kilku scenach.


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)