Chaos Rings – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Chaos Rings nie jest grą dla każdego. Ja bardzo dobrze odnalazłem się w jej świecie, ale dla niektórych wady mechaniki samej gry okażą się zbyt uciążliwe, żeby móc przymknąć na nie oko. Jeśli jednak skupicie się na wątku fabularnym, na powiązaniach między postaciami i uczuciami, jakie darzą siebie partnerzy, będziecie chcieli doprowadzić tą historię do końca. Mimo, że pewne czynności trzeba będzie powtarzać do znudzenia.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4.5/5


User Rating
13 total ratings

 

Plusy


Wciągająca fabuła, ciekawe motywacje głównych bohaterów, dobrze oddane emocje, ładna grafika, świetna oprawa audio

Minusy


Uproszczona mechanika budowania bohatera, bardzo mało lokacji, powtarzalność, cena


0
Posted 15 stycznia 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Recenzja Chaos Rings jest pisana z punktu widzenia umiarkowanego, ale jednak fana jRPG. Musicie mieć to na uwadze, ponieważ jak każdy przedstawiciel tego gatunku, ma pewne „wrodzone wady”. Walki są dość powtarzalne, co kilka kroków losowe potyczki, statyczne tła, przerysowane postaci i ckliwa historia. Ale to właśnie odkrywanie fabuły sprawia tu największą frajdę. Jeśli nie jesteś fanem tego gatunku, będzie ci dużo trudniej przebić się przez setki podobnych do siebie wrogów, aby ją poznać. Z miejsca możesz odjąć 1 gwiazdkę od mojej oceny.

Gra nie jest może nowa (rok produkcji 2010), ale wciąż trzyma poziom pod względem oprawy graficznej i muzycznej. Poza tym chciałem poznać tą serię od części pierwszej, a nie rzucać się od razu na część drugą, która powstała w 2012 r.

Chaos Rings jest produkcją stworzoną przez SQUARE ENIX z myślą o ekranach dotykowych. Można powiedzieć, że to taki exclusive na platformy mobilne. Analizując poszczególne elementy tej gry, można powiedzieć że są jedynie średnie. Ale jako całość tworzą efekt synergii i sprawiają, że to jeden z najlepszych jrpg w AppStore. Spoiwem tej mieszanki i jednocześnie jej największą wartością jest fabuła.

Grę zaczynamy od wyboru pary – kobiety i mężczyzny. Początkowo mamy do wyboru tylko dwie pary, ale w miarę naszych postępów otrzymamy dodatkowe scenariusze.  Będziemy śledzić ich losy w tajemniczym miejscu zwanym Arką. Z niewiadomego powodu 5 par znalazło się na niej, aby walczyć między sobą o wieczne życie i młodość. Tak przynajmniej informuje nas tajemniczy Agent, który sprawuję kontrolę nad tym dziwacznym turniejem.

Początkowo fabuła wydaje się raczej nieskomplikowana. Turniej – pierwsze wrażenie jest takie, że twórcy nie mogli pójść na większą łatwiznę, aby uzasadnić walkę między wybraną dziesiątką uczestników. Na szczęście jest to tylko wierzchołek góry lodowej i wkrótce okazuje się, że historia przedstawiona w grze jest o wiele bardziej zakręcona niż można by przypuszczać.

Jednak, tym co najlepsze jest w poszczególnych scenariuszach są wewnętrzne relacje między partnerami. Każda para ma zupełnie inne powody, aby wygrać turniej. Każdą kierują inne pobudki, mają zupełnie różne pragnienia i problemy. I mimo, że ich historie są dość ckliwe i patetyczne, to jednak łatwe do przełknięcia. Powiem więcej, fabuła naprawdę mnie wciągnęła.

Grając jedną parą, przyjdzie nam spędzić jakieś 6-8 godzin (za pierwszym razem) na przejście przewidzianego dla niej scenariusza. Aby poznać jednak całą historię i doprowadzić do prawdziwego zakończenia gry, będziemy musieli poznać pozostałe. Każda para wprowadza coś nowego do poznawanej historii, daje możliwość spojrzenia z innej strony na te same wydarzenia.

Świat gry podzielony jest na 4 lokacje + 1 dodatkową, po ukończeniu podstawowego scenariusza. Przenosimy się do nich przechodząc z przez wielkie drzwi, które pełnią rolę portalu. Każda para zaczyna od innej lokacji, ale koniec końców musimy wielokrotnie odwiedzić te same światy. Za każdym razem możemy jednak wybrać sobie poziom trudności (niezależnie od poziomu naszego doświadczenia) i w ten sposób zagwarantować sobie ciągłe emocje w walce z przeciwnikami.

System walki jest dosyć ciekawy. Zaczynając atak wybieramy czy robimy to sami, czy wspólnie z partnerem. Wiąże się to z zadawanymi i przyjmowanymi obrażeniami. Razem zadamy większe rany przeciwnikowi. Przeciwnik jednak zada takie same obrażenia obu partnerom, gdy przystąpi do ataku.
Drugim taktycznym elementem, który musimy wziąć pod uwagę, jest system żywiołów, który działa na zasadzie papier-nożyce-kamień. W naszym przypadku ogień pokonuje wiatr, wiatr wodę, a woda ogień. Żonglując tymi atrybutami możemy szybko przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, pod warunkiem że znamy słabą stronę przeciwnika.
Trzeci element, to system genów. W grze walczymy z wariacjami genetycznymi znanych nam zwierząt. Pokonując je otrzymujemy ich geny, które możemy przypisać naszym postaciom. Przykładowo gen hipopotama da nam możliwość użycia atrybutów wody, a lwa – ognia. Genów jest naprawdę sporo, a każdy z nich ma swój poziom rozwoju. Kluczowe jest, aby dobrze nimi dysponować.

Istotnymi momentami w grze są walki z bossami (2 na jedną lokację) oraz z pozostałymi parami. To co mnie zdziwiło podczas walk z pozostałymi uczestnikami turnieju, to moje emocje. Twórcom Chaos Rings udało się (przynajmniej w moim przypadku) wywołać autentyczny żal, że pokonane postacie muszą zginąć. Podczas gry poznajemy ich dość dobrze i wiemy, że każdy z nich walczy o coś na czym mu zależy, a my wygrywając te marzenia przekreślamy. Właśnie to, tak bardzo mi się podoba w tej grze – gra na uczuciach. To przez to, tak wysoko oceniam tą produkcję. Gdyby tego istotnego elementu zabrakło. Musiałbym się skupić na wymienianiu wad, a jest ich dosyć sporo.

Zawiodłem się niestety na wykreowanym przez twórców świecie. Nie mam na myśli tutaj całego universum będącego tłem dla fabuły, ale małą ilość lokacji do zwiedzenia. Jest ich całe 4, z czego większość stanowią korytarze Arki. Jest ich po zwyczajnie za mało. Zwłaszcza, że będziemy je przemierzać kilkoma postaciami, więc dość szybko staje się to małą męczarnią. Jest na to jednak mała rada. Niektóre geny posiadają przydatną opcję wyłączania losowych spotkań z przeciwnikami. W ten sposób możemy szybko przebrnąć przez daną lokacje.

System walki – mimo, że na pozór złożony, to pojedynki nie stanowią większego wyzwania, jeśli odpowiednio dobierzemy geny. Trzeba wybierać poziom trudności, przynajmniej o 10 wyższy niż nasze postacie, żeby trzeba było troszkę pogłówkować nad taktyką. Oczywiście zdarzają się też walki bardziej wymagające, ale jest to raczej rzadkość. Dla mnie największym minusem jest małe wyeksploatowanie żywiołów, a więc systemu czarów w grze. Tak naprawdę mamy tylko po 2 rodzaje czarów z danego żywiołu (!) DWA, z czego jeden ma wpływ na jednego, a drugi na wszystkich przeciwników.

Kolejny zawód to wyposażenie naszych bohaterów. Pomijam fakt, że przy zmianie miecza, czy zbroi nie ma to odzwierciedlenia w wyglądzie naszej postaci. Tak często jest w jrpg. Ale system zdobywania lepszego oręża jest liniowy do bólu. Po zwiedzeniu danej lokacji podchodzimy do Piu-Piu – handlarza w Arce i tam kupujemy kolejną broń / zbroję, która się pojawia w sklepie. Nie ma tu żadnej filozofii.

Jednak podkreślam jeszcze raz. Dla tych, którzy zainteresują się fabułą, te uproszczenia nie będą szczególnie uciążliwe.

Chaos Rings mimo swojego wieku wygląda bardzo dobrze. Nie ma pełnego wsparcia dla Retiny, ale osobiście uważam, że lekka pikseloza robi fajne wrażenie. Natomiast projekty postaci, lokacje i rysunki 2d stoją na najwyższym poziomie. Dodatkowo trzeba zwrócić uwagę na fajne efekty pogodowe. Oprawa audio natomiast to klasa sama w sobie. Świetna ścieżka dźwiękowa na długo pozostaje w głowie. Nawet teraz nucę sobie motyw przewodni z ekranu tytułowego. Głosy bohaterów to prawdziwa gratka dla fanów japońskiego, bo właśnie w tym języku postacie się wypowiadają. Świetnie buduje to klimat, zwłaszcza w walkach, gdzie bohaterowie wykrzykują do siebie różne zdania (a nie tylko zwyczajowe jęki i stęki). Bardzo mi się to podoba.

Podsumowując Chaos Rings nie jest grą dla każdego. Ja bardzo dobrze odnalazłem się w jej świecie, ale dla niektórych wady mechaniki samej gry okażą się zbyt uciążliwe, żeby móc przymknąć na nie oko. Jeśli jednak skupicie się na wątku fabularnym, na powiązaniach między postaciami i uczuciami, jakie darzą siebie partnerzy, będziecie chcieli doprowadzić tą historię do końca. Mimo, że pewne czynności trzeba będzie powtarzać do znudzenia.

by

 


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)