Bloodmasque – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Dla mnie, jako umiarkowanego, ale jednak fana japońskich rpgów Bloodmasque jest ich arcade'owym odpowiednikiem. Mamy tu eksplorację, walki, dziwaczną fabułę i jeszcze dziwniejsze postaci, ale w innych proporcjach niż choćby w Final Fantasy. Gra nadaje się zarówno na krótkie pojedyncze sesje, jak i kilkugodzinny ciąg bitewny. I mimo swoich oczywistych wad, jak powtarzalność, grind i mikropłatności, dla mnie jest jedną z lepszych i unikatowych produkcji w AppStore. Osobiście wcale nie przypomina mi Infinity Blade II, zarówno sama walka, jak i sposób przedstawienia historii trafił do mnie znacznie lepiej. Oprócz tego, to moim zdaniem najładniejsza gra jaką widziałem na ekranie iPada, poziom detali przebija niejedną konsolową produkcję. Polecam!
 
Ocena
 
 
 
 
 
5/5


User Rating
19 total ratings

 

Plusy


Dynamiczne walki; Tony przedmiotów do zdobycia; Dziwaczna, ale ciekawa fabuła; Odpowiednio wysoki poziom trudności; Gra jest przepiękna

Minusy


Mimo wysokiej ceny - mikropłatności; Spora powtarzalność walk i animacji


0
Posted 10 sierpnia 2013 by

 
Pełny artykuł
 
 


Aktualizacja!

Twórcy zwiększyli maksymalny poziom postaci do lvl 60 (było 30) oraz poziom klanów do lvl 40 (było 20).

Dzięki temu może w końcu uda mi się pokonać ostatnie, najtrudniejsze wampiry.

 

Wow, dawno się tak tak dobrze nie bawiłem jak przy Bloodmasque. Zapowiadał się kolejny mierny klon Infinity Blade II, a wyszło coś co autorsko nazwałem action jRpg – ładnie? Mamy tu eksplorację otoczenia, ciekawy wątek fabularny, tony przedmiotów do zdobycia, piękne scenerie, niesamowitą oprawę muzyczną oraz walkę, która przypomina mi tą z Final Fantasy XIII, pod względem widowiskowości, z tym że wszystkie ataki i uniki oraz ciosy specjalne egzekwujemy swoimi paluchami. Wszystko wymieszane jednak w nietypowych proporcjach. Dodatkowo mocny nacisk stawiany jest tu na społeczność i wzajemną pomoc miedzy graczami. Gameplay jest świetnie dostosowany do mobilnego grania, można rozegrać 2-3 minutową pojedynczą walkę w przerwie od innych czynności lub zanurzyć się na długie godziny w bitewnym szale. Jednak jak każdy jRpg będzie od nas wymagać grindu, a naleciałości z gier typu free-to-play będą kusić nas dodatkowymi, płatnymi przedmiotami. Mimo tego, całość trafiła idealnie w me gusta…

bloodmasque

Fabuła

Zdążyłem się już przyzwyczaić, że Japończycy mają tendencję do bardzo luźnego traktowania naszej europejskiej kultury i lubią wyginać ją w różne strony. Mamy więc alternatywną historię ludzkości, która ciemiężona jest przez ród wampirów, uważających ich co najwyżej jako trzodę. Historia sięga głębokiego średniowiecza, kiedy to żądne krwi potwory zaczęły opanowywać ziemię. Z biegiem lat wykształcił się jednak ruch oporu, podziemna organizacja łowców wampirów, która doprowadziła do zmniejszenia ich władzy. Nasze działania rozgrywać się będą pod koniec XIX wieku, w Paryżu, gdzie ludzie i wampiry tworzą kastowe społeczeństwo. W jednym miejscu będziemy mieli okazję spotkać m.in. Van Helsinga, Desmonda – szefa podziemnej organizacji a’la Morfeusz z Matrixa, wzmiankowany jest Sigmund Freud, ale na pierwszy plan z postaci drugoplanowych wychodzi Nikola Tesla, który zbudował dwie, połączone ze sobą wieże Eiffla (sic!), będące kluczowym elementem fabularnej układanki. Można tu również wyróżnić pewne elementy steampunka, co widoczne jest w niektórych strojach i orężu.

bloodmasque

Fabuła, mimo że absurdalna, jest całkiem dobrze podana. Nie brak tu zwrotów akcji, bardzo ciekawych postaci i zakończenia, które po części sugeruje, że dalszy ciąg nastąpi. Historia przedstawiona jest zarówno za pomocą statycznych opisów, jak i wyreżyserowanych scen na silniku gry. Dziwi tylko, że niektóre z nich mają pełny dubbing, a niektóre opierają się tylko na blokach tekstu.

Bohater

My wcielamy się w rolę początkującego łowcę wampirów. Łowcy są zwykle pół ludźmi, pół wampirami, dzięki czemu mają szansę z potężnymi krwiopijcami. Na początku tworzymy naszego bohatera. Mamy do wyboru presety z różnymi rysami twarzy, możliwość ustawiania fryzur i koloru włosów, ale największa zabawa to wstawianie własnych fotek na model postaci. Żeby to zrobić musimy wykonać sobie trzy portretowe zdjęcia: z miną neutralną, zadowoloną i złą. Następnie musimy dopasować fotkę tak, aby zgrywała się z modelem postaci, a także dostosować kolor, aby ładnie zlewała się z resztą modelu głowy. W praktyce mimo, że opcji nie jest dużo, sprawia to dużą frajdę. Ludzie robią z tym narzędziem cuda. Wstawiają fotki Maxa Payna, Angeliny Jolie, Britney Spears, albo robią głupie miny. Na swojej drodze spotkamy więc różne zakręcone postaci, stworzone przez innych użytkowników. Ja, dzięki uprzejmości mojej dziewczyny, nie musiałem wstawiać własnej mordy, a zamiast tego stworzyłem sobie ładną kobiecą postać.

bloodmasque

Po stworzeniu bohatera, zaczynamy łowy. Do dyspozycji mamy mapę Paryża, która pod koniec gry zapełnia się wieloma znanymi miejscówkami. Kto był, ten od razu rozpozna Champs-Élysées, Père-Lachaise, Moulin Rouge, Montmartre, itd. Po każdej z nich możemy sobie troszkę pochodzić, odnaleźć dodatkowe złoto i przedmioty, dowiedzieć się czegoś od postaci niezależnych i rozpocząć misje. Widzimy też stojące tu i ówdzie sylwetki innych graczy. Niestety interakcja z nimi ogranicza się do sprawdzenia profilu i znaku ok (sic!). Może kiedyś dodany będzie chat.

bloodmasque

Zbrojenia

Misje polegają właściwie na jednym – eliminacja określonego wampira, czyli walka. Zanim się jednak na nią porwiemy lepiej się dobrze uzbroić. W grze występuje masa różnorodnych broni, strojów, dodatków i pierścieni, które oprócz podstawowych statystyk mogą mieć efekty specjalne, jak np. porażenie prądem czy przyspieszony refleks. Wykorzystanie tych specjalnych właściwości jest bardzo, bardzo istotne, bo często zmieniają sposób walki. W sklepie możemy kupić dodatkowe przedmioty, ale te dostępne za wewnętrzną walutę, zwykle są gorsze od zdobytych w trakcie walk. Każdy wampir może zostawić po sobie określone przedmioty, które mają status od powszechnych, po unikalne relikty z super właściwościami. To jaki przedmiot znajdziemy zależy głównie od szczęścia, ale możemy mu trochę dopomóc dobierając odpowiednich pomocników lub używając niektórych dodatków. Jest jeszcze trzecia opcja, bardziej mroczna, a więc kupowanie uzbrojenia za prawdziwe pieniądze. Tutaj twórcy wyraźnie zauroczeni modelem free-to-play próbują nas naciągnąć na kasę, ale absolutnie nie jest to konieczne. Wystarczy pewna doza cierpliwości i lekkie zacięcie do grindowania.

bloodmasque

Aby skutecznie walczyć z wampirami najlepiej spojrzeć, do którego z klanów należą. Taktyka w grze opiera się na systemie czterech klanów, które my jako łowcy możemy dowolnie zmieniać, a wampiry nie. Kierując się kolorem poszczególnych klanów, wiemy jak dostosować naszą postać do walki i jakich dobrać kompanów. Przed starciem bowiem dobieramy sobie dwie postaci stworzone przez innych graczy. Jeżeli chcemy zadać dodatkowe obrażenia wybieramy kolor klanu, który nam na to pozwoli. Jeśli jednak chcemy zwiększyć szansę na ilość złota, czy jakość znalezionych przedmiotów, dobieramy inny kolor i utrudniamy sobie przez to samą walkę. Dobór klanu przed walką jest kluczowy i często decyduje o wygranej lub przegranej.

bloodmasque

Walczymy

Sama walka od strony wizualnej przypomina mi te znane z FFXIII. Również wyskakujące liczby z ilością zadawanych obrażeń są wypisz wymaluj wzięte ze słynnej serii. Same potyczki to wariacja na temat mechaniki z Infinity Blade II. Tyle, że ta wariacja, dla mnie jest znacznie bardziej ekscytująca niż pierwowzór, mimo że mamy tu mniej możliwości. Tutaj pojedyncze tapnięcie to zadanie ciosu, które można łączyć w combosy. Ślizg palca powoduje unik. I to jest właściwie wszystko. Tyle, że nie jest to wcale takie proste, jak się wydaję. Najistotniejszym elementem walki jest timing. Unik w odpowiednim czasie pozwala nam na wyprowadzenie kontrataku, który dodatkowo nabija poziom mocy. Gdy wypełni się w 100%, możemy wykonać dewastujący przeciwnika atak specjalny. Każdy z 4 klanów ma swój atak, który jest bardzo widowiskowy.

bloodmasque

Gdy pokonamy wampira w jego ludzkiej formie, ten przemienia się pokazując jak naprawdę wygląda. Są to najgorsze maszkary, łączące wizerunek Obcego, nietoperza i cyborga. Właściwa wampirza forma ma osobny zasób ataków, często wykańczających nas za pierwszym razem, dlatego musimy się bardzo pilnować i nie spuszczać oczu z tego co robi przeciwnik. Zwłaszcza późniejsi wrogowie charakteryzują się niebywałą szybkością. Co ciekawe niemal wszyscy krwiopijcy są mistrzami różnych sztuk walki, w tym Capoeiry (ach ta Japońska wyobraźnia).

Przez kombinację ataków, kontrataków, mocy specjalnych, odpowiednio dobranego oręża i stroju oraz przez dwie postacie innych użytkowników, będziemy torować sobie drogę do ostatniego bossa. Ale jak w dobrym japońskim rpg przystało, potem dostajemy możliwość walki z najtrudniejszymi przeciwnikami w grze, co jest jednocześnie frajdą jak i sporą dawką frustracji (bo są cholernie trudni do pokonania).

bloodmasque

Po walce w krótkiej sekwencji QTE wbijamy kołek w serce potwora. W zależności jaki kołek wybraliśmy (zwykły, srebrny lub złoty) otrzymujemy odpowiednią ilość krwi, która jest jednocześnie naszymi punktami doświadczenia. Punkty doświadczenia podwyższają poziom naszej postaci oraz poziom klanu, który mamy akurat aktywny. Krwią dzielimy się też z naszymi pomocnikami, czyli innymi graczami. Możemy dać im też okejkę za dobrze wykonaną robotę (sic!).

bloodmasque

To jest właściwie wszystko co gra ma nam do zaoferowania. Dla mnie taki zestaw jest idealny, zaspokoił mnie całkowicie. Ale na pewno pojawią się malkontenci, którzy również będą mieli swoje racje. Będą narzekać, że walki są do siebie podobne, że mało jest animacji ataków specjalnych, że poziom grindu jest wysoki, itp. Jeszcze inni będą narzekać, że walki są ograniczone timerem, przez co, gdy ma się słaby oręż trudno jest wygrać. Poza tym gra musi mieć stałe podłączenie do internetu i żre baterię jak małpa kit. Ja nie raz zakląłem, gdy pokonany patrzyłem na ceny dodatkowego życia lub dodatkowego czasu. Ale zagryzałem wtedy zęby i walczyłem jeszcze raz i jeszcze raz, aż w końcu pokonałem krwiopijcę. W dobie gier zbyt łatwych, potraktowałem to jako część zabawy.

Być może ta gra nie jest dla nich, być może Sqare Enix doda coś jeszcze do zawartości, bo widać po zapisach w aktualizacjach, że mocno nad nią pracują. Cena za aplikację jest dość wysoka, ale nie bardzo wysoka. Ja czuję, że dobrze ulokowałem swoje 6 euro, bo dostałem dużo godzin przyjemnej zabawy. Ale i coś jeszcze…

bloodmasque

Oprawa

Gra wygląda absolutnie fenomenalnie. Śmiem twierdzić, że to najładniejsza obecnie gra w AppStore. Przyćmiewa wszystko co do tej pory widziałem na Retinie. Gra nie tylko dorównuje konsolowym produkcjom, ona wiele z nich przebija. Unreal Engine jest tu wykorzystany do granic możliwości. Wystarczy spojrzeć na cudowne lokacje, pełne szczegółów z epoki, grę świateł, zwłaszcza podczas nocnych spacerów. Wystarczy spojrzeć na oświetlone dwie stalowe wieże, żeby się zachwycić. Modele postaci, a przede wszystkim bogate, pięknie zaprojektowane stroje dają ciągłą motywację do powtarzania walk i zdobywania tych bardziej unikatowych. Ta gra ma bardzo, bardzo wysoki poziom produkcji.

Podobnie rzecz się ma z muzyką, która wspaniale buduje klimat. Samo odwiedzanie lokacji jest przyjemnością, bo można usłyszeć klimatyczne motywy grane na akordeonie. Wszystkie dźwięki są precyzyjnie dobrane, nie ma tu żadnego zgrzytu.

bloodmasque

Dla mnie, jako umiarkowanego, ale jednak fana japońskich rpgów Bloodmasque jest ich arcade’owym odpowiednikiem. Mamy tu eksplorację, walki, dziwaczną fabułę i jeszcze dziwniejsze postaci, ale w innych proporcjach niż choćby w Final Fantasy. Gra nadaje się zarówno na krótkie pojedyncze sesje, jak i kilkugodzinny ciąg bitewny. I mimo swoich oczywistych wad, jak powtarzalność, grind i mikropłatności, dla mnie jest jedną z lepszych i unikatowych produkcji w AppStore. Osobiście wcale nie przypomina mi Infinity Blade II, zarówno sama walka, jak i sposób przedstawienia historii trafił do mnie znacznie lepiej. Oprócz tego, to moim zdaniem najładniejsza gra jaką widziałem na ekranie iPada, poziom detali przebija niejedną konsolową produkcję. Polecam!

 

 

by

 

Krótki poradnik dla początkujących łowców wampirów:

– Nie kupujcie dodatkowych rubinów za pieniądze! Psujecie sobie zabawę.

– Gdy nie starcza wam czasu podczas bitwy, starajcie się nie dokupować dodatkowego czasu za 100 rubinów. Lepiej awansować na wyższy poziom i wtedy pokonać drania.

– Całkowicie nieopłacalne jest dokupowanie życia za 200 rubinów. Lepiej rozegrać kilka wcześniejszych bitew i awansować na wyższy poziom

– Zwracajcie uwagę na kolor klanu wg zasady: czerwony > niebieski, niebieski > zielony, zielony > żołty, żołty > czerwony. Dobierajcie również kompanów z odpowiednim kolorem klanu.

– Jeśli czujecie się pewni możecie wybrać kolor niebieski w walce z wampirem klanu czerwonego. Zwiększacie szansę na lepszy przedmiot, ale walka będzie dużo trudniejsza. Gra przed walką pokazuje jakie bonusy przydzieli w zależności od wybranych kolorów.

– Dopiero pod koniec gry w sklepie pojawiają się przedmioty warte uwagi. Wcześniej przedmioty ze specjalnymi właściwościami lepiej znaleźć przy pokonanych wampirach.

– Po awansie na wyższy poziom doświadczenia, dostajemy 50 rubinów. Do 30 tego poziomu mamy więc 1500 rubinów, a właśnie tyle kosztują najdroższe obecnie przedmioty. Twórcy zwiększyli poziom doświadczenia do max 60 lvlu, a więc będziemy mieli drugie tyle na wypasiony sprzęt / zbroję.

– Powtarzajcie walki, tylko w ten sposób otrzymacie lepszy sprzęt i punkty doświadczenia potrzebne do pokonania coraz trudniejszych wrogów. Przed walką widać jakie przedmioty może zaoferować dany wampir.

– Kluczową sprawą jest zwracanie uwagi na właściwości przedmiotów. Ja upodobałem sobie topór z porażeniem prądem, dzięki temu wampir kilka razy podczas walki stał unieruchomiony. To samo tyczy się strojów. Niektóre pozwalają zwolnić ataki krwiopijcy lub wydłużyć okienko na udany kontratak. Czytajcie opisy.

– Dodawanie znajomych ma znaczenie. Po jednym dniu może się okazać, że nie robiąc nic awansowaliście na wyższy poziom, dzięki znajomym, którzy użyli waszej postaci w walce.

Jeśli macie jeszcze jakieś sugestie – piszcie.


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)