Beyond: Two Souls – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Beyond: Two Souls być może nie wywołuje tylu emocji co poprzedniczka. Całościowo jednak wciąż robi pozytywne wrażenie, choć nie zaskakuje nas już ani mechanika rozgrywki, ani nadprzyrodzone moce bohaterki, ani scenariusz.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4/5


User Rating
9 total ratings

 

Plusy


Dobra gra aktorskia; Niektóre sceny robią wrażenie swoją konstrukcją i oprawą graficzną

Minusy


Scenariusz jest tylko taki sobie; Już nie ma elementu zaskoczenia


0
Posted 29 czerwca 2014 by

 
Pełny artykuł
 
 

Znowu dostajemy od Davida Cage’a interaktywną opowieść. Czy Beyond: Two Souls jest lepsza od Heavy Rain? Jest na pewno nieco inna. Skupiona na jednej postaci. Być może nie wciąga, aż tak bardzo jak poprzednia produkcja, ale wciąż jest ciekawym doświadczeniem i rzadkim przykładem tworzenia interaktywnego filmu – bo tak trzeba tę produkcję traktować.

Beyond: Two Souls w dalszym ciągu przeciera szlaki w budowaniu filmowej narracji w środowisku interaktywnym – growym. Tym razem sięgnięto po znakomitych aktorów: Ellen Page i Willema Dafoe, aby zapewnić odpowiedni poziom warsztatu. I faktycznie para głównych bohaterów, a także postacie drugoplanowe nieźle odgrywają swoją rolę. Zwłaszcza Page ma czasami naprawdę dobre momenty. Niestety David Cage nie jest wybitnym scenarzystą. Mimo starań, opowiedziana fabuła często jest zbyt oczywista, naciągana, zbyt dosłowna. Próżno tu szukać niedopowiedzeń, czytania między wierszami. Widz ma podaną historię wprost, nie musi się zbytnio zastanawiać.

beyond-two-souls-3
Gra pozwala wcielić nam się w główną bohaterkę – Jodie w różnym wieku. Poznajemy jak radziła sobie z nadprzyrodzonymi zdolnościami w dzieciństwie, jak Aiden – duch z którym się komunikuje, komplikował jej życie, kiedy była nastolatką i do czego w końcu został wykorzystany. Fabułę poznajemy skrawkami. Reżyser miesza między sobą czas i miejsce. Ten zabieg akurat mi się podobał. Mimo, że początkowe sceny raczej zniechęcały mnie swoją dosłownością, to z czasem robiło się coraz ciekawiej. Tempo narracji było coraz żywsze. Poszczególne wyrwane z kontekstu sceny zaczęły nabierać sensu, a finał – co ciekawe – mnie nie rozczarował. Nie było tu jednak mowy o elemencie zaskoczenia. Zbyt łatwo można było przewidzieć rozwój wydarzeń.
W grze mamy kilka zakończeń i na szczęście cześć z nich zależy od naszych wyborów przez cały czas trwania rozgrywki, a nie tylko od podjętej decyzji w końcowej scenie.

beyond-two-souls-1

Podobały mi się również zmiany w nastroju poszczególnych scen. Niektóre z nich to pełne akcji sekwencje, inne z kolei upodabniały się raczej do dramatu czy „okruchów życia”. Zmiany tempa nie pozwalały się nudzić i zachęcały do odkrywania dalszych losów bohaterki.

Podobnie jak w przypadku pozostałych produkcji Quantic Dreams mamy tu do czynienia w większości przypadków z pozornymi wyborami, ale tak naprawdę trudno mi to potraktować jako zarzut. Nie jest już dla nas zaskoczeniem, że wybierając gry tego studia dostajemy raczej spójną, całościową historię. Przechodząc grę pierwszy raz nie wiemy o tym, że podejmowane przez nas decyzje nie zmienią diametralnie losów głównej bohaterki. Co najwyżej ostatnia scena będzie inna. Dlatego David Cage zaleca, aby grę przechodzić raz. I ma racje. Przechodzimy drugi raz na własne ryzyko, odnotowując jedynie kosmetyczne zmiany w opowiedzianej historii. Szczerze mówiąc nie miałem już na to ochoty. To tak, jakbym miał obejrzeć dwa razy ten sam film pod rząd. Być może jeszcze wrócę do Beyond: Two Souls, ale gdy minie trochę czasu. Być może nawet nie będę pamiętał moich wcześniejszych wyborów i będę odkrywał fabułę na nowo. Granie drugi raz, natychmiast po skończeniu, całkowicie w tym przypadku mija się z celem.

beyond-two-souls-2

Od strony gameplayu to praktycznie kopia tego, co działo się w Heavy Rain. Tyle, że tutaj sekwencje QTE występują w mniejszej ilości. Zmieniono też system interakcji z otoczeniem. Wystarczy przechylić prawą gałkę pada w odpowiednim kierunku, żeby postać zainteresowała się obiektem lub wykonała jakąś czynność. Ma to swoje dobre strony, ponieważ mniej widać interfejs, co wzmacnia imersję. Z drugiej strony powoduje problemy, zwłaszcza w sekwencjach walki. Często po prostu ujęcie kamery nie pozwala rozpoznać, w którym kierunku wychylić grzybka.

Tym co wyróżnia Beyond: Two Souls jest kontrola nad Aidenem. Duch może przenikać przez ściany, poruszać przedmiotami, przejmować kontrolę nad ludźmi. Brzmi to dość ekscytująco, ale tak niestety nie jest. Sekwencje z Aidenem są wbrew pozorom bardzo liniowe. Możemy wykonać jedynie wskazane czynności, we wskazanych miejscach. Czasami twórcy dają nam pewien wybór. Możemy podjąć decyzję jak daleko  posunie się nasz przyjaciel z zaświatów. Czy pozwoli komuś przeżyć, czy z pełną premedytacją spowoduje jego śmierć? Czy wtrąci się podczas randki czy raczej nie? Nie ma to, jak cała reszta, istotnego wpływu na bieg fabuły.

beyond-two-souls-4

W trakcie gry odwiedzimy różnorodne lokacje. Będziemy chodzić zarówno po otwartych przestrzeniach, jak i poruszać się po ciasnych pomieszczeniach. Muszę przyznać, że niektore sceny robią naprawdę dobre wrażenie. Zwłaszcza bardziej otwarte lokacje od strony technicznej potrafią zaskoczyć poziomem wykonania. Ogólnie, oprócz sceny w lesie byłem bardzo mile zaskoczony oprawą graficzną gry. Podobnie muzyka stała na wysokim poziomie, choć stanowiła wyłącznie tło do przedstawianych scen.

Beyond: Two Souls być może nie wywołuje tylu emocji co poprzedniczka. Całościowo jednak wciąż robi pozytywne wrażenie, choć nie zaskakuje nas już ani mechanika rozgrywki, ani nadprzyrodzone moce bohaterki, ani scenariusz.
Warto jednak zapoznać się z tym tytułem dla momentów. Momentów świetnej gry aktorskiej, scen które potrafią wywołać emocje i czasem wybitnej jak na PS3 oprawy graficznej. Szkoda tylko, że takich produkcji nie ma więcej. Bo przydała by się jakaś konstruktywna konkurencja w tym specyficznym gatunku gier.


rsx

 
Hardcorowy gracz na emeryturze, teraz gra tyle, na ile pozwala mu wolny czas. Prowadzi walkę, aby być na bieżąco z nowymi tytułami, ale zwykle mu się to nie udaje.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)