2-bit Cowboy – recenzja

 
 
W skrócie
 

Podsumowanie: Przy cenie nie przekraczającej pojedynczego euro, 2-bit Cowboy prezentuje się jako bardzo konkretna propozycja dla każdego fana platformówek. Być może nie będziemy do niej wracać po ukończeniu, ani pamiętać o niej za pół roku, ale na chwilę obecną zapewni parę godzin miłej rozrywki. Każdy gracz pamiętający czasy gameboya może śmiało kupować w ciemno.
 
Ocena
 
 
 
 
 
4/5


User Rating
15 total ratings

 

Plusy


- czar wspomnień
- prosta i urokliwa

Minusy


- mało urozmaicona rozgrywka
- niezbyt trudna


0
Posted 16 maja 2014 by

 
Pełny artykuł
 
 

Dla miłośników retro-gier nastały syte lata. Czy interesuje nas cofnięcie się w czasie do erpegów ze snesa, czy platformówek stylizowanych na atari – każdy znajdzie dla siebie jakiś nostalgiczny kąsek na konsolach i na pecetach. Mimo wszystko, podanie gry w retro sosie nie gwarantuje sukcesu, a wręcz prowokuje pytanie – Czy w parze z produktem podąża jakość czy jedynie chęć żerowania na nostalgii i sentymentach graczy?
2-bit Cowboy nie ukrywa, że chce we mnie obudzić miłe wspomnienia związane z pierwszym gameboyem. Monochromatyczna grafika to tani chwyt, przyznaję. Konwencja pryska przy pierwszych taktach muzyki, jakże innej od dźwięków, które pamiętam z gameboya. Kowbojski motyw główny brzmi dosyć nowocześnie i mógłby spokojnie zabrzmieć w grze bez retro otoczki. Na szczęście dalej jest tylko lepiej.

1399571770
2-bit Cowboy nie udaje niczego, czym nie jest – to prosta platformówka o lekkim posmaku gier w stylu metroidvania. A żeby nie być gołosłownym, użyję sformułowania samych producentów – westernvania.
Mimo wszystko, tak dalekich wniosków bym nie wysuwał, mimo, że inspiracja jest widoczna. Nasz skoczny kowboj w każdym z 12 poziomów dostępnych w grze, ma jedno zasadnicze zadanie – dotrzeć do wyjścia. To zwykle proste, a cała zabawa w „misjach”, które wykonujemy po drodze. Ogłoszenia z zadaniami do wykonania rozmieszczone są po całej planszy, a celem gracza jest oczywiście odnalezienie ich i wykonanie. Żaden z poziomów nie jest na tyle duży by się zgubić, ale element eksploracji bywa obecny. Pośród najróżniejszych misji, które otrzymamy są takie jak np. odstrzelenie odpowiedniej ilości butelek, wykończenie członków gangu, uratowanie wszystkich kurczaków/owiec albo zabicie obecnych na poziomie węży/skorpionów. Za wykonanie zadań otrzymujemy pieniążki, które wydajemy między poziomami na elementy ubioru naszego kowboja, a podczas rozgrywki na apteczki i zapewniające chwilową super-moc … piwo.

screen568x568
Protagonista gry żwawo reaguje na polecenia, co pogłębia wrażenie, że cofnęliśmy się w czasie i dzierżymy w ręku poczciwego gameboya. Bezproblemowo skaczemy double jumpy i kleimy się do ścian jak w klasycznym Ninja Gaiden. By urozmaicić sobie zwiedzanie dzikiego zachodu możemy wskoczyć na napotykane niekiedy konie lub dosiąść byka (krowę?). Do szczęścia brakuje tylko uzbrojonego w miniguny osła rodem z Metal Slug..  Ale nie można mieć wszystkiego. Upadki z wysokości nam nie straszne, a jedyne, co może nam zaszkodzić to źli gangsterzy, węże, skorpiony i piranie. Niestety, większość zagrożeń, które nas czeka, po drugim czy trzecim poziomie przestaje zaskakiwać. Wiemy o grze już wszystko. Formuła rozgrywki powtarza się i nie wprowadza nic nowego. Owszem, poziomy stają się większe i bardziej złożone. Mimo to, jeśli opanujemy podstawy, żaden z leveli nas nie przerośnie.
Najczęściej, przez nieuwagę wpadniemy w przepaść bez dna, bo jeśli chodzi o przeciwników – jedynie wrodzy kowboje prezentują większe zagrożenie. Trochę szkoda, że nie zdecydowano się na bardziej wymagający poziom trudności. Z drugiej strony, 2-bit Cowboy nie jest też dziecinnie prosty. Jedyne odpowiednie słowo to : wyważony.

1399571835
Przy cenie nie przekraczającej pojedynczego euro, 2-bit Cowboy prezentuje się jako bardzo konkretna propozycja dla każdego fana platformówek. Być może nie będziemy do niej wracać po ukończeniu, ani pamiętać o niej za pół roku, ale na chwilę obecną zapewni parę godzin miłej rozrywki. Każdy gracz pamiętający czasy gameboya może śmiało kupować w ciemno.

Ja z miłą chęcią pozwiedzam jeszcze monochromatyczny dziki zachód. Kto wie, ile jeszcze biednych owiec i kurczaków czeka na moją pomoc? 😉


badrain

 
Pc gamer od kołyski. Od niedawna entuzjasta mobilnego grania, szczególnie na iPadzie i Iphonie. Od czasu do czasu relaksuję się przy Nintendo Wii.


0 Komentarzy



Zostaw komentarz jako pierwszy!


Zostaw komentarz


(required)